Jump to content
matt446

Kilkadziesiąt tysięcy długów - nie wiem jak się z tego wyplątać.

Recommended Posts

matt446

To mój pierwszy post na tym forum, więc witam wszystkich.

Zacznę może od tego, że moja przygoda z chwilówkami zaczęła się pod koniec 2017 roku. Kilka pożyczek od Vivusa, wszystkie spłacane w terminie (wtedy jeszcze miałem umiarkowanie dobrą pracę i w miarę satysfakcjonujące zarobki). Po kilku miesiącach jednak moja sytuacja finansowa zaczęła się psuć. Firma, w której pracowałem chyliła się ku upadkowi i po mniej więcej 2 miesiącach zostałem zwolniony.
Chwilę przed zwolnieniem (4.02.2018),  zaciągnąłem pożyczkę w Zaplo (4800zł - do oddania miałem 10353zł) - jak się okazało, to był spory błąd z mojej strony. Rata miesięczna wynosiła 285zł. Przez 9 lub 10 miesięcy spłacałem raty w terminie, jednak pod koniec roku brakowało mi pieniędzy - nie wpłacałem więc pełnej kwoty, tylko tyle, ile byłem w stanie (200zł, 100zł). Termin płatności upłynął 04.12.2018, a całkowita kwota do spłaty wynosi na ten moment 7855 (wliczając w to odsetki za opóźnienie i koszty windykacyjne).
Niedługo potem zadzwoniła do mnie Pani z PKO z propozycją kredytu. Uznałem, że taki kredyt to dobry pomysł, bo pozwoli mi spłacić długi i da mi trochę czasu na znalezienie pracy (poza Vivusem i Zaplo miałem jeszcze zobowiązania w ViASMS i ferratum) Otrzymałem 15tys zł kredytu + kartę kredytową (4tys).
Umowę zawarłem 28.03.2018 i do końca roku 2018 spłacałem raty wynoszące około 420zł bez większych opóźnień. Pracy szukałem przez kilka, jak nie kilkanaście tygodni, jednak nie znalazłem nic satysfakcjonującego. Do moich zobowiązań finansowych dochodziły także rachunki, opłaty za mieszkanie.
Byłem w totalnym dołku, nie wiedziałem co mam robić.
Tutaj muszę nadmienić, że od 5 lat choruję na depresję i zaburzenia lękowe. Łatwo się domyślić, że to bagno, w które się wpakowałem, zupełnie mnie załamało. Mój stan psychiczny i fizyczny drastycznie się pogorszył. Uzależniłem się od leków uspokajających (benzodiazepin). Te legalne benzodiazepiny przestały jednak wystarczać, więc załatwiałem sobie mocniejsze leki, które nie są dopuszczone do legalnej sprzedaży. Będąc pod wpływem tych leków postępowałem kompletnie nieracjonalnie, nierozsądnie i nieodpowiedzialnie. Szastałem pieniędzmi, które mi zostały, kupując rzeczy zupełnie mi niepotrzebne. Do wspomnianych leków doszły także narkotyki. Przez kilka, jak nie kilkanaście miesięcy byłem ciągle pod wpływem leków i narkotyków. Gdy brakowało mi pieniędzy, zaciągałem kolejne pożyczki. Nie zamierzałem nawet wtedy myśleć, jak je spłacę - chciałem tylko ćpać i się wykończyć, co prawie mi się udało, bo 3 razy przedawkowałem stymulanty, w tym 2 razy straciłem przytomność, ale po jakimś czasie ją odzyskałem.
Pod koniec 2018 roku moje długi wynosiły już ponad 50tys. Pieniądze na narkotyki i leki się skończyły - żadna firma nie chciała mi udzielić pożyczki (i całe szczęście).
O swojej sytuacji postanowiłem poinformować siostrę. Pożyczyła mi 25tys zł na spłatę części zadłużeń. Tak się złożyło, że niedługo potem wpadło mi w ręce ponad 20tys (nie chcę tu wchodzić w szczegóły) i jej te pieniądze zwróciłem.
Mój stan zdrowia nie pozwalał mi jednak na podjęcie pracy. Całe dnie spędzałem w łóżku, będąc na antydepresantach. Nie brałem przez pewien czas benzodiazepin od których byłem uzależniony ani też nie brałem narkotyków. Antydepresanty, które przepisywali mi psychiatrzy nie przynosiły żadnej poprawy, jedynie nieprzyjemne skutki oboczne.
Postanowiłem wtedy, że odstawiam leki i wracam do narkotyków i benzo. Miałem naiwną nadzieję, że środki te pozwolą mi wstać na nogi, znaleźć pracę i spłacać swoje zobowiązania. By mieć na nie pieniądze, sprzedałem wszystko, co należało do mnie (masa książek naukowych, sprzęt na siłownie, markowe i drogie ciuchy itd.). Na narkotyki i leki wydałem może 1/3 pieniędzy uzyskanych ze sprzedaży. Reszta pieniędzy szła na spłatę pożyczek. Nie były to jednak wysokie kwoty.
Tutaj wspomnę, że od listopada 2018 mieszkałem (i nadal mieszkam) już w domu rodzinnym, więc nie musiałem martwić się rachunkami i czynszem. Mój dom rodzinny znajduje się jednak w małym mieście i o jakąkolwiek pracę jest tu masakrycznie trudno, a nawet jeśli coś się znajdzie, to zarobki nie są zbytnio satysfakcjonujące.
Do kwietnia 2019 właściwie wegetowałem; leżałem w łóżku całymi dniami, nie miałem siły na cokolwiek - byłem załamany psychicznie, a stres jaki odczuwałem, związany z długami, był niewyobrażalny. Każdy dźwięk dzwoniącego telefonu czy dzwonek do drzwi sprawiał, że serce chciało mi wyskoczyć z klatki. Za każdym razem spodziewałem się wizyty komornika lub windykacji terenowej. Gdybym mieszkał sam, to takiego stresu by nie było, jednak moi rodzice nie wiedzieli w jakie bagno się wpakowałem. Przynajmniej do dnia, w którym Vivus zadzwonił na telefon domowy.

Narkotyki i leki, które kupowałem w celu podniesienia się z łóżka i podjęcia jakiegoś działania, czy ruszenia naprzód nie zdały egzaminu. W maju postanowiłem udać się do ośrodka leczenia uzależnień, depresji i nerwic. Spędziłem tam miesiąc. Mimo że miło wspominam spędzony tam czas, pobyt w ośrodku zbytnio mi nie pomógł. Po dwóch tygodniach od wyjścia, przez ciągły stres, lęk, załamanie i depresję wylądowałem w szpitalu psychiatrycznym (prawdopodobnie doświadczyłem epizodu psychotycznego). Nie pamiętam nic z tamtego zdarzenia; straciłem świadomość na kilka godzin. Ocknąłem się dopiero wtedy, gdy wprowadzano mnie na SOR w kaftanie bezpieczeństwa i asyście policji. Zaznaczę tu, że od wyjścia z ośrodka nie brałem nic (w co nie chcieli mi uwierzyć lekarze na SORze, ani policja, więc kazałem im zbadać krew, albo spierdalać i nie zarzucać mi czegoś, czego nie zrobiłem). Byłem tamtej nocy bardzo agresywny. Skończyło się to dla mnie 10 dniową, przymusową obserwacją w szpitalu psychiatrycznym. Pani psychiatra oznajmiła mi, że chciałaby mnie potrzymać w szpitalu o wiele dłużej, ale zdecydowałem się wyjść na własne żądanie.
Przez kolejne 3 miesiące uczęszczałem do psychiatry, który przepisywał mi leki. Po tym czasie zacząłem czuć poprawę. Rozpocząłem szukanie pracy. Z pierwszej, którą dostałem, zostałem zwolniony po dniu próbnym. Była to fizyczna praca, bardzo ciężka, a z racji tego, że przez ostatni rok nie podejmowałem praktycznie żadnej aktywności fizycznej i byłem osłabiony, zwolnienie to wcale mnie nie zdziwiło. Jakiś czas później znalazłem drugą pracę jako magazynier. Dobrze mi się tam pracowało, zarobki także były okej, jednak na moje nieszczęście, zamieniłem kilka ostrych zdań z pewną kobietą tam pracującą, która na mnie naskoczyła. Pech chciał, że była to kierowniczka, o czym wtedy nie wiedziałem. Po miesiącu pracy dostałem informację, że Pani kierowniczka nie chce, bym tam pracował, bo jestem zbyt arogancki.
Tydzień temu dostałem nową pracę. Jest dość ciężka, zarobki nie są zbyt satysfakcjonujące (2000-2200 na rękę), ale w firmie tej potrzebują ludzi, więc nie sądzę, bym tę pracę stracił.

No ale przechodząc do sedna sprawy. Kilka dni temu otrzymałem list z sądu z nakazem zapłaty w postępowaniu upominawczym. Chodzi tutaj o kredyt z PKO - 15tys zł. W liście tym dają mi 2 tygodnie na spłatę całości. Oczywiście gdyby zebranie 15tys zł w 2 tygodnie nie stanowiło dla mnie problemu, byłbym pewnie niezwykle szczęśliwym człowiekiem. Muszę przyznać, że otwierając list, spodziewałem się nakazu zapłaty na rzecz jakiejś chwilówki. Z windykacją banku PKO byłem w kontakcie, wyjaśniłem swoją sytuację, opisałem, dlaczego nie byłem w stanie spłacać rat oraz przesłałem dokumentację medyczną. Widocznie to nie wystarczyło. Co w tej sytuacji mogę teraz zrobić? Wnieść sprzeciw? Jeśli tak, to jak taki sprzeciw powinien wyglądać i co powinno być w nim zawarte? Czy może lepiej czekać na komornika i to z nim się dogadywać?

Dostałem także miesiąc temu list od Kancelarii Prawnej CREDITEXPRESS INKASSO z przedsądowym wezwaniem do zapłaty. Kwota jakiej żądają wynosi 3753zł. Z listu, o ile się nie mylę, wynika, że chodzi o pożyczkę, którą wziąłem w monedo now, jednak (o ile dobrze pamiętam) była ona o połowę niższa. Dzwoniłem pod podany numer w liście w celu dogadania się - powiedziałem, że nie jestem w stanie spłacić całości ale chciałbym dług ten spłacać w ratach. Pani z którą rozmawiałem poinformowała, że nie ma takiej możliwości i mam spłacić całość.

Moje zobowiązania wyglądają następująco:
Ekassa - 2030zł
PKO Karta kredytowa -  rata 350zł (pozostało 3800zł do spłaty)
Inkaso Kredytowe  - 2090
Zaplo.pl - 8000zł
SzybkaGotówka - 3260zł
PKO BP - 15 000zł
Kancelaria Prawna CREDITEXPRESS INKASSO - 3753zł

Suma - 34 133zł

Jak najlepiej zabrać się za spłacanie tych długów? Lepiej spłacać każdy po kolei zaczynając od najniższego, czy może wpłacać mniejsze kwoty do kilku firm?
Zastanawiam się także nad upadłością konsumencką. Myślicie, że w moim przypadku ma ona sens oraz czy jest szansa, by sąd pozytywnie rozpatrzył wniosek o upadłość? Być może fakt, że decyzje o zadłużaniu się podejmowałem pod wpływem rozmaitych substancji psychoaktywnych i nie myślałem racjonalnie, miałby jakieś znaczenie?
Nie zależy mi jednak na umorzeniu długów; wychodzę z założenia, że jeśli się pożycza, to należy oddać, jednak chciałbym wynegocjować jakieś rozsądne warunki spłaty tych zobowiązań, ale niestety nie wiem, jak się za to zabrać.
Wybaczcie tak długi wywód, mam nadzieję, że nie jest zbyt chaotyczny. Liczę na Waszą  pomoc.
Pozdrawiam

 

Edited by matt446
Tombar
13 godzin temu, matt446 napisał:

Suma - 34 133zł

Powiem Ci, że jestem pod mega wrażeniem, z jak małym tak naprawdę uszczerbkiem "wyszedłeś" z tego bajzlu. Kwota zadłużenia nie jest znaczącą, więc zasadniczo, trzymając się zasad i rad z forum, w dość szybkim czasie poradzisz sobie z finansami. 

Znajdź chwilę na lekturę kilku innych wątków, bo w zasadzie sposób działania w wielu przypadkach jest niemal identyczny. Oprócz tego na pewno w Twoim wątku również pojawi się merytoryczne wsparcie, jak podejść do tematu.

mariuszd31

Myślę że banki i zaplo do końca a potem następną.

BiałyM
11 godzin temu, matt446 napisał:


Moje zobowiązania wyglądają następująco:
Ekassa - 2030zł
PKO Karta kredytowa -  rata 350zł (pozostało 3800zł do spłaty)
Inkaso Kredytowe  - 2090
Zaplo.pl - 8000zł
SzybkaGotówka - 3260zł
PKO BP - 15 000zł
Kancelaria Prawna CREDITEXPRESS INKASSO - 3753zł

Suma - 34 133zł

Twoje zobowiązania nie są bardzo duże. Jesteś w stanie w kilka lat się z nimi uporać, a nawet szybciej.
Długi nie powodują poprawy Twojego zdrowia - dlatego zastanów się czy nie masz możliwości podjęcia dodatkowej pracy, może rozważ wyjazd do pracy za granicę - praca, którą wykonujesz z tego co piszesz nie jest pracą stabilna. Zarabiając minimalną krajową i żyjąc oszczędnie np. w Holandii jesteś w stanie odłożyć około 4 tys po zapłaceniu mieszkania oraz ubezpieczenia obowiązkowego w tym kraju. Analizując Twoje zobowiązania jesteś w stanie w jakieś 9 miesięcy wyjść z tego dna, w PL przy Twoich zarobkach będziesz długie lata z tym wojować, a Twoja depresja będzie tak na prawdę tylko narastać.
Dlatego może warto w Twoim przypadku spróbować czegoś nowego.

Obecnie w pierwszej kolejności powinieneś ustalić jaką kwotę jesteś w stanie co miesiąc przeznaczać na raty (realnie i rzetelnie - miesiąc w miesiąc)
Warto abyś ustalił jaki kapitał był brany w pożyczkach poza bankowych i to rozpisał. Niektóre pożyczki pozabankowe warto spłacać do kapitału, a potem czekać spokojnie na sąd.
Powinieneś zacząć współpracować z firmą, która pomoże Ci przy sprawach związanych z Sądem.
 

Lady Liberty

Uważam że nazwy grupy leków nie powinny tu się pojawiać/można to nazwać leki ale nie nazwy grup.


------------------------------- dodano 3 minuty później -------------------------------

W dniu 30.11.2019 o 23:27, Tombar napisał:

Powiem Ci, że jestem pod mega wrażeniem, z jak małym tak naprawdę uszczerbkiem "wyszedłeś" z tego bajzlu. Kwota zadłużenia nie jest znaczącą, więc zasadniczo, trzymając się zasad i rad z forum, w dość szybkim czasie poradzisz sobie z finansami. 

Znajdź chwilę na lekturę kilku innych wątków, bo w zasadzie sposób działania w wielu przypadkach jest niemal identyczny. Oprócz tego na pewno w Twoim wątku również pojawi się merytoryczne wsparcie, jak podejść do tematu.

On z niczego nie wyszedł, to jego punkt widzenia.Ten post dziś czytała moja koleżanka-psychiatra od uzależnień, jej stwierdzenie...to się źle skończy.

Anderson
On 11/30/2019 at 8:53 PM, matt446 said:

moja przygoda z chwilówkami zaczęła się pod koniec 2017 roku.

On 11/30/2019 at 8:53 PM, matt446 said:

Tutaj muszę nadmienić, że od 5 lat choruję na depresję i zaburzenia lękowe.

Jakie jest źródło Twojej depresji ? co takiego wydarzyło się 5 lat temu ?

 

PS. Nie musisz odpowiadać, przyszedłeś tutaj po pomoc innego typu ale wydaje mi się że nie rozwiążesz swoich problemów finansowych dopóki nie poradzisz sobie z źródłem tego całego bajzlu.

matt446
Cytat

On z niczego nie wyszedł, to jego punkt widzenia

To nie jest mój punkt widzenia; nie twierdzę, że porzuciłem raz na zawsze wszelkie używki (nawet na odwyku przestrzegali, by nie wmawiać sobie takich rzeczy). Jedyne z czego wyszedłem, albo raczej - co zmieniłem w swoim postępowaniu - to przestałem ładować wszelkie zarobione pieniądze w twarde narkotyki (choć ciągnie do tego niemiłosiernie), tylko spłacam za owe pieniądze swoje zobowiązania. Na lekach uspokajających jestem i będę, bo bez nich nie jestem w stanie wyjść z domu (kto zmagał się przez lata z nerwicą i zaburzeniami lękowymi ten pewnie zrozumie).

 

Cytat

Jakie jest źródło Twojej depresji ? co takiego wydarzyło się 5 lat temu ?

To jest dość rozległy temat i wolałbym go tutaj nie poruszać.
 

Edited by matt446
axel008
52 minuty temu, matt446 napisał:

To nie jest mój punkt widzenia; nie twierdzę, że porzuciłem raz na zawsze wszelkie używki (nawet na odwyku przestrzegali, by nie wmawiać sobie takich rzeczy). Jedyne z czego wyszedłem, albo raczej - co zmieniłem w swoim postępowaniu - to przestałem ładować wszelkie zarobione pieniądze w twarde narkotyki (choć ciągnie do tego niemiłosiernie), tylko spłacam za owe pieniądze swoje zobowiązania. Na lekach uspokajających jestem i będę, bo bez nich nie jestem w stanie wyjść z domu (kto zmagał się przez lata z nerwicą i zaburzeniami lękowymi ten pewnie zrozumie).

 

To jest dość rozległy temat i wolałbym go tutaj nie poruszać.
 

Przewalone z zaburzeniami lękowymi. Miałam, teraz mniejsze. Obyło się bez leków, więc stadium nie było jakieś poważne. Powodzenia. 

matt446
Cytat

Przewalone z zaburzeniami lękowymi. Miałam, teraz mniejsze. Obyło się bez leków, więc stadium nie było jakieś poważne. Powodzenia. 

U mnie zdarzają się na tyle silne, że bywam na granicy utraty świadomości (tak jak to było, gdy wylądowałem w szpitalu psychiatrycznym). Paradoksalnie mój stan psychiczny na kilka miesięcy mocno się poprawił po otrzymaniu tego kredytu z banku na 15tys zł. Miałem świadomość, że te pieniądze mogą zapewnić mi kilkumiesięczną ulgę i pozbawią mnie tej finansowej presji; świadomość, że mogę na moment odpuścić poszukiwanie pracy, a zamiast tego mogę skupić się na czymś innym, była dla mnie w pewnym stopniu ukojeniem. Ta chwilowa, iluzoryczna stabilizacja finansowa kompletnie zmieniła na lepsze mój stan psychiczny (do pewnego momentu oczywiście). Przez kilka miesięcy byłem zupełnie czysty od używek, odstawiłem nawet papierosy, uprawiałem sport, medytowałem, rozwijałem się intelektualnie. To były chyba najlepsze miesiące w ciągu ostatnich kilku lat. Poza tym, pierwszym co zrobiłem po otrzymaniu kredytu, było poszukiwanie dobrego terapeuty i część tych pieniędzy chciałem przeznaczyć na terapię, by uwolnić się od swoich demonów. Niestety, nic konkretnego z tego nie wyszło; trochę z mojej winy, trochę z winy terapeutek, które zdawały się podchodzić obojętnie do omawianych na sesjach problemów. Widocznie źle trafiłem.
Doszedłem potem do wniosku, że pozostaje mi nadal opierać się na lekach; pieniądze na koncie topniały, więc trzeba było szukać pracy, by nie obudzić się z ręką w nocniku. W 2018 różnie z tą pracą bywało; z kilku wyleciałem, z kilku się zwolniłem sam. Narastała frustracja, stres, zdenerwowanie; psychicznie było u mnie coraz gorzej. Nadszedł wreszcie taki moment, że postanowiłem dać sobie spokój i popłynąć. Sięgnąłem więc po narkotyki, olałem szukanie pracy, wpadłem w pętlę chwilówek, przestałem kompletnie brać pod uwagę jakie konsekwencje będą miały moje totalnie nierozsądne i nieracjonalne decyzje; narkotyki oczywiście miały w tym swój udział i zaburzały trzeźwy ogląd sytuacji, w jakiej się znajduję. Mimo to, nie chciałem z nich jednak rezygnować. Doszedłem bowiem do wniosku, że i tak mam już wystarczająco przesrane, moje życie jak dotąd składało się z samych pasm porażek i problemów, z którymi nie mogłem sobie poradzić, mój życiowy bilans szczęścia i cierpienia przemawiał zdecydowanie na korzyść tego drugiego, więc wizja śmierci z przedawkowania wydawała się dla mnie przyjemną ucieczką z bagna, w które wpadłem z własnej winy.

Teraz zamiast uciekać, chcę spróbować stawić temu czoła.
 

Edited by matt446
Rysik1

Kurcze, masz taką dobra skladnię w swoich wypowiedziach że aż nie chce mi się wierzyć że tak poleciałes! Po twoich wpisach w życiu bym nie uwierzył że coś bierzesz/brałeś...Naprawdę. 

Długów nie masz dużo dasz radę!

 

Anderson
12 hours ago, matt446 said:

Paradoksalnie mój stan psychiczny na kilka miesięcy mocno się poprawił po otrzymaniu tego kredytu z banku na 15tys zł.

 

12 hours ago, matt446 said:

świadomość, że mogę na moment odpuścić poszukiwanie pracy

Twój stan jednak nie jest tak ciężki jak myślałem, po twoich wypowiedziach wnioskuję że jesteś zwyczajnym leniem który nie może zaakceptować rzeczywistości. Narkotyki oczywiście w tym pomagają.

 

Ostro, ale taka prawda.

Miałem takiego kumpla co zarabiał grubą kasę i nagle firma upadła, męczył się tak samo jak Ty dopóki nie pogodził się z obecnym stanem. Wielu ludzi ma zbyt wysokie oczekiwania i chodzą smutni całe życie.

matt446
Cytat

po twoich wypowiedziach wnioskuję że jesteś zwyczajnym leniem

Jeśli odpuszczenie pracy na jakiś czas, by skupić się na terapii i poprawie swojego zdrowia fizycznego i psychicznego oznacza według Ciebie lenistwo, no to okej, nie mamy o czym rozmawiać. Po drugie, nie wiem jak chciałbyś pogodzić terapię i farmakoterapię (na silnych lekach antydepresyjnych, posiadających sporo nieprzyjemnych skutków ubocznych) z pracą. Widziałem cień szansy na poprawę swojego stanu, ale jak już wspomniałem, prawie nic z tego nie wyszło, niestety.

Anderson
1 minute ago, matt446 said:

Jeśli odpuszczenie pracy na jakiś czas, by skupić się na terapii i poprawie swojego zdrowia fizycznego i psychicznego oznacza według Ciebie lenistwo

Tak, jakoś inni ludzie dają radę łączyć pracę z życiem osobistym i siłownią.

 

2 minutes ago, matt446 said:

Po drugie, nie wiem jak chciałbyś pogodzić terapię i farmakoterapię (na silnych lekach antydepresyjnych, posiadających sporo nieprzyjemnych skutków ubocznych) z pracą.

A kto Tobie każe brać takie silne leki ? zresztą na lenistwo nie ma leków. 

Twoje wypowiedzi są zbyt składne i logiczne jak już ktoś wcześniej wspomniał, przestań użalać się nad sobą i do roboty.

Lady Liberty
13 godzin temu, Rysik1 napisał:

Kurcze, masz taką dobra skladnię w swoich wypowiedziach że aż nie chce mi się wierzyć że tak poleciałes! Po twoich wpisach w życiu bym nie uwierzył że coś bierzesz/brałeś...Naprawdę. 

Długów nie masz dużo dasz radę!

 

A jakie masz wykształcenie i doświadczenie zawodowe aby to stwierdzać ? Profesorowie są uzależnieni...ci to dopiero piszą, mało w życiu widziałaś, bardzo mało.1/2  Showbiznessu jest na prochach i co, normalny/zdrowy/czysty ma się zachwycać ??? Jak zobaczysz jednego i druga całego w g... bo ma jazdę to jak widzisz go później w TV to zmieniasz kanał na przyrodniczy.


------------------------------- dodano 8 minut później -------------------------------

14 godzin temu, matt446 napisał:

Niestety, nic konkretnego z tego nie wyszło; trochę z mojej winy, trochę z winy terapeutek, które zdawały się podchodzić obojętnie do omawianych na sesjach problemów. Widocznie źle trafiłem.
 

Z pewnością były mniej radosne i wyrozumiałe niż koleś sprzedający śmierć, a może nie chodziło ci o wyzdrowienie a o receptę najlepiej na najbliższe pół roku ??? Szukaj innego terapeuty z którym co złapiesz kontakt ale zrozum że terapia TO ZMIANA !!! I zapytaj siebie czy jesteś gotowy na zmiany bo oni nie są od głaskania po główce.Czy dajesz sobie pomóc ??? Wszystko zależy od wyborów, nie wszystkim się uda i pojmij to.


------------------------------- dodano 11 minut później -------------------------------

Zamiast wskazać pomoc i ukierunkować działania to mamy dziennik o substancjach niedozwolonych, w tym samym czasie matki mają burzę w głowie jak przy zajętych kontach ogarnąć Święta dla dzieci i przytachać choinkę.

Monika00
14 godzin temu, Rysik1 napisał:

Kurcze, masz taką dobra skladnię w swoich wypowiedziach że aż nie chce mi się wierzyć że tak poleciałes! Po twoich wpisach w życiu bym nie uwierzył że coś bierzesz/brałeś...Naprawdę. 

Długów nie masz dużo dasz radę!

 

Przepraszam bardzo, co ma jedno do drugiego? Chyba mało w życiu widziałeś skoro dziwią Cię taki rzeczy, że ktoś potrafi ładnie się wysławiać, czy też logicznie pisać.

Od kilku lat pracuję w gabinecie psychiatrycznym i wierz mi, że mój szef ma mnóstwo znanych pacjentów, żeby Ci się nie śniło, że biorą" jak to nazwałeś.

 


------------------------------- dodano 2 minuty później -------------------------------

2 godziny temu, Anderson napisał:

Tak, jakoś inni ludzie dają radę łączyć pracę z życiem osobistym i siłownią.

 

A kto Tobie każe brać takie silne leki ? zresztą na lenistwo nie ma leków. 

Twoje wypowiedzi są zbyt składne i logiczne jak już ktoś wcześniej wspomniał, przestań użalać się nad sobą i do roboty.

Kolejny! Ludzie co z Wami?

W jakim świecie żyjecie? Myślicie, że ludzie, którzy są uzależnieni, muszą być jakimiś żulami, którzy ledwo dukają coś pod nosem?

Trochę więcej empatii, bo różnie w życiu się układa i Ciebie też może kiedyś spotkać coś, czego nie będziesz w stanie przeskoczyć.

Ludzie są różni, jedni są w stanie wziąć wszystko na klatę, inni nie, i potem są tego skutki.

 

Anderson
24 minutes ago, Monika00 said:

Ludzie są różni, jedni są w stanie wziąć wszystko na klatę, inni nie, i potem są tego skutki.

I o to właśnie chodzi, słabi psychicznie ludzie szybciej sięgają po leki a czasem wystarczy wiadro zimnej wody, nie dosłownie choć to też może pomóc.

 

W tym przypadku nie jest jeszcze za późno, wmawianie sobie że jest się chorym i ćpanie to ucieczka donikąd.

 

Prawdziwe choroby psychiczne działają trochę inaczej i żadna gotówka nie zmniejszy tobie objawów.

 

Oczywiście nie jestem profesjonalistą w tej dziedzinie i bazuję wyłącznie na własnych przeżyciach i ludziach których osobiście znam.

 

Autor wątku powinien przeczytać kilka razy to co napisał i spróbować spojrzeć na to z nieco innej perspektywy.

 

Pozwolę sobie jeszcze raz zacytować kolegę:

  

15 hours ago, matt446 said:

Paradoksalnie mój stan psychiczny na kilka miesięcy mocno się poprawił po otrzymaniu tego kredytu z banku na 15tys zł

W takim wypadku nie leki a gotówka jest lekarstwem ? tak na logikę.... 

------------------------------- dodano 12 minut później -------------------------------

Może jakiś lekarz Panu przypisze 24 karatowe tabletki, jedna rano, jedna wieczorem i będzie Pan zdrów jak ryba.

Tombar
3 minuty temu, Anderson napisał:

I o to właśnie chodzi, słabi psychicznie ludzie szybciej sięgają po leki a czasem wystarczy wiadro zimnej wody, nie dosłownie choć to też może pomóc.

 

W tym przypadku nie jest jeszcze za późno, wmawianie sobie że jest się chorym i ćpanie to ucieczka donikąd.

 

Prawdziwe choroby psychiczne działają trochę inaczej i żadna gotówka nie zmniejszy tobie objawów.

 

Oczywiście nie jestem profesjonalistą w tej dziedzinie i bazuję wyłącznie na własnych przeżyciach i ludziach których osobiście znam.

 

Autor wątku powinien przeczytać kilka razy to co napisał i spróbować spojrzeć na to z nieco innej perspektywy.

Nie zapominajmy, że słaba psychika, a wpływ substancji psychoaktywnych, które deregulują procesy chemiczne w organiźmie, to dwie zupełnie różne sprawy.

 

O ile przy prostych problemach z nastawieniem, czy lekkim podłamaniem przez zadłużenie, faktycznie takie przysłowiowe wiadro zimnej wody może pomóc, tutaj raczej nie tędy droga, wyzywanie od leni, to już w ogóle skrajność.

 

Nie zawsze mimo szczerych chęci wszystko się udaje, grunt to się nie poddawać, nie zawsze też wykazanie braku "lenistwa" jest remedium na wszystko.

 

Naprawdę są sytuacje trudne i bardzo trudne, kiedy zwykłe i oczywiste zdawałoby się sposoby nie przynoszą wystarczających rezultatów.

 

Ktoś zwrócił uwagę na brak kompetencji drugiej osoby do oceniania elokwentności autora wątku, a zaraz pojawia się lakoniczne coś w stylu "leń i tyle". Wydaje się to lekką hipokryzją. 

 

Sam często odchodzę w komentarzach od tematu samych pieniędzy i odnoszę się do tych tzw. aspektów miękkich, ale często też biorę na wstrzymanie, bo nie czuję się właśnie kompetentny zabierać głos w pewnych kwestiach. Dlatego tutaj odniosłem się tylko do uwagi o stosunkowo niewielkim zadłużeniu, jak na skalę problemów, a i określenie o wyjściu z tego, celowo zawarłem w cudzysłowiu, bo daleki jestem od stwierdzenia, że jest "po problemie".

 

Próbując wrócić do głównego wątku, zwracając się do autora, @matt446, jakiej i w czym właściwie pomocy oczekujesz/potrzebujesz?

Anderson
15 hours ago, matt446 said:

Nadszedł wreszcie taki moment, że postanowiłem dać sobie spokój i popłynąć. Sięgnąłem więc po narkotyki, olałem szukanie pracy

 

5 minutes ago, Tombar said:

wyzywanie od leni, to już w ogóle skrajność.

Nikogo nie wyzywałem, stwierdziłem fakt z którym nikt nie musi się zgadzać. Ja to widzę tak i żadne tłumaczenie tego nie zmieni.

matt446
Cytat

a może nie chodziło ci o wyzdrowienie a o receptę najlepiej na najbliższe pół roku

terapeuta nie ma możliwości wystawiania recept - ma je psychiatra

 

Cytat

Nikogo nie wyzywałem, stwierdziłem fakt z którym nikt nie musi się zgadzać. Ja to widzę tak i żadne tłumaczenie tego nie zmieni.

Słowo "moment" to słowo klucz; widocznie je pominąłeś, żeby wygodniej było Ci się do czegoś przysrać. Pominąłeś także zdanie, które znajduje się kilka linijek niżej: "Teraz zamiast uciekać, chcę spróbować stawić temu czoła."

W sumie nieco się zdziwiłem, że są na tym forum ludzie reprezentujący tak żenujący poziom.

Anderson

Po Twojej wypowiedzi wnioskuję że trafiłem w samo sedno, prawda boli ale jest lepsza niż słodkie kłamstwo.

Pozdrawiam i życzę sukcesów w życiu.

 

Dla mnie temat zamknięty.

Lady Liberty
9 godzin temu, matt446 napisał:

terapeuta nie ma możliwości wystawiania recept - ma je psychiatra

 

Słowo "moment" to słowo klucz; widocznie je pominąłeś, żeby wygodniej było Ci się do czegoś przysrać. Pominąłeś także zdanie, które znajduje się kilka linijek niżej: "Teraz zamiast uciekać, chcę spróbować stawić temu czoła."

W sumie nieco się zdziwiłem, że są na tym forum ludzie reprezentujący tak żenujący poziom.

Jak psychiatra nadal się szkoli ok.9 lat dalej może być psychoterapeutą i przepisywać leki albo skierować do danego lekarza i to on przepisze leki, tak czy siak terapia to ZMIANA a czy Ty jej chcesz ??? Moja koleżanka jest po medycynie lekarzem psychiatrą, specjalista od uzależnień a jeszcze dodatkowo skończyła podyplomowa psychologię i wiele innych kursów/szkoleń i może przepisać leki i jest terapeutą.

Po Twoich tłumaczeniach  jestem pewna że nie jesteś gotowy na zmiany.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Similar Content

    • Zmeczony92
      By Zmeczony92
      Witam wszystkich, postanowiłem wziąć się w garść i ogarnąć wszystko, żeby w końcu móc spać spokojnie i nie denerwować się bo życie ucieka, a czasu nie cofnę. Jestem kompletnie zagubiony w tych wszystkich spłatach, ale mam wgląd na wszystko i wiem co gdzie i ile na ta chwilę mam do spłaty. 
      Wszystkie długi jakie posiadam:
      MBank 34tyś (sprawa niedługo trafia do sądu, nie mogłem się dogadać z nimi, chcieli 1800zł co miesiąc na które niestety mnie nie stać)
      PKO BP 20tyś (podobnie jak z mbankiem, ale narazie sądem nie straszą, ale nie ma szans na raty, tylko całość do spłaty)
      Chwilówki - całość około 13tyś (było więcej, ale komornik sporą część już z konta bankowego pobrał, na resztę tj, 13tyś które pewnie niedługo ściąganie z konta bankowego,nie mam jak funkcjonować, ponieważ zostawia mi 1650zł, resztę wpływów w miesiącu zabiera, ogólnie ciężki do dogadania, na obecną chwilę konto nie zajęte , co musiał to zabrał i jest cisza, pewnie przed burzą..)
      Na żonę:
      PKO BP około 12 tysięcy (raty płacone na czas, ogólnie wszystko wporządku, raty 330zł)
      Stefczyk około 70 tysięcy (raty płacone na czas, kredyt restrukturyzowany, ogólnie wszystko wporzadku, rata 680zł)
      Chwilówki - około 6 tysięcy (nie możemy zlokalizować kto przejął te długi, cisza z każdych stron, prawdopodobnie wejdą niedługo na konto żony) 
      Na tatę:
      PKO BP około 55 tysięcy (płacimy na czas, żadnych problemów, rata 1200zł)
      Na mamę:
      NestBank około 20 tysięcy (płacimy na czas, żadnych problemów, rata 470zł)
       
      Jednym słowem, ciężki temat i nie wiem co zrobić, kto mi może pomóc? Zastanawiam się z żoną, żeby poprosić rodziców żeby wzięli kredyt pod działkę gdzie stoi mój obecny dom, ale nie wiem czy tak się da - aby zrobić z tego jedną ratę, chodzi mi o moje długi, rodziców i żony kredyt w PKO BP. Kredyt z lasy stefczyka jest zbyt duży, żeby również to skonsolidować- tak mi się wydaję. 
       
      Ewentualnie, czy jest taki bank, który dałby mi przykładowo 180 tysięcy na  spłatę tego wszystkiego, w tej kwocie zawarta jest kwota pieniędzy którą potrzebuje na remont domu, który jest na działce którą dostanę, ale warunkiem jest brak komorników sądowych na głowie.
       
      Wszystkie przelewy, które dostaję na konto:
      (Od stycznia przyszłego roku moja pensja wzrośnie o 350zł netto, kwoty niżej podane również netto)
      3070zł - wypłata podstawowa 
      510zł - świadczenie mieszkaniowe 
      (Dodatkowo co roku dostaję od pracodawcy 13 pensję - 3tyś, świadczenie mundurowe 2.5tyś, gratyfikacja urlopowa 1,2tyś na osobę, razem 3.6tyś z dzieckiem, nagroda kwartalna 320zł)
      Niedawno odebrałem przedłużenie kontraktu, jestem żołnierzem zawodowym, obecna umowa o pracę trwa od 01.02.2018 do 31.01.2020, nowa podpisana, wchodzi w życie od 01.02.2020 I trwa do 31.12.2025 (5 lat i 11mcy, po tym okresie najprawdopodobniej 8 lat lub służba stała)
      Żona pracuje na pełen etat, niestety umowy ma roczne, ale od roku jest w jednej firmie jako ekspert do sprzedaży internetowej. 
      Jej wynagrodzenie to pensja podstawowa ( w zależności od godzin ) 
      1400 - 1800zl 
      Premia z wykonanego celu z ostatnich trzech mc 
      (3,800-4,200-,4900)
      Świadczenie 500+ na syna 
      Dodatki urlopowe (nie znam systemu)
       
      Jesteśmy młodym małżeństwem, chcemy w końcu stanąć na nogi. Jest jakakolwiek szansa, żeby ktoś nam pomógł? Dziękuję za jakiekolwiek podpowiedzi..
    • Bonbon
      By Bonbon
      Mam bardzo poważny problem, który właściwie mnie i dotyczy i nie. Otóż, mój były mąż (który pomieszkuje w MOIM mieszkaniu, ale nie jest w nim zameldowany)w październiku tego roku doznał rozległego udaru)i przebywa w szpitalu. Przed udarem przychodziły do niego jakieś upomnienia w zw. z zadłużeniami, ale nie interesowałam się tym specjalnie. Po udarze ja i córka zostałyśmy jego pełnomocniczkami i zajęłyśmy się jego sprawami. Okazało się, że zadłużony jest w kilku PARABANKACH i banku na ponad 50tys. Nie ma szans, aby długi te zostały spłacone przez niego, gdyż nie posiada on żadnego majątku. Do pracy też pewnie szybko nie wróci(jeśli w ogóle). Co w tej sytuacji można zrobić? Proszę o radę. B.
    • Luska34
      By Luska34
      Dzień dobry, posiadam 4 pożyczki. 500 zł vivus, 1800 smartpozyczka, 2300 szybkagotowka oraz wonga.com 1000 zł. 
      Trzy miesiące temu straciłam prace i dopiero od pełnego miesiąca pracuje. Nie byłam w stanie spłacić czegokolwiek poniewaz nie posiadałam pieniędzy w ogóle. Jedynie co zrobiłam to ostatnie oszczędności wpłaciłam na szybkagotowke 520 zł co za oni przekierowani mi to na refinansowanie.. w smart spłaciłam tylko 100 bo tylko tyle miałam. Dopiero od tego tygodnia będę mogła coś spłacać powoli. Oczywiście od smartpozyczki otrzymywałam wiadomości o tym ze windykator do mnie już jedzie, ze oszukalam ich z wpłata spłaty, ze sprawa jest w dziale wyłudzeń. Nie kontaktuje się z nimi poniewaz już próbowałam i nic z tego nie wyszło.. od Vivusa otrzymałam SMS ze zostało do mnie wysłane wezwanie do zapłaty oraz wypowiedzenie umowy. Nie wiem jak to mam interpretować. 
      Prosze o pomoc w rozwikłaniu tych długów. Na miesiąc mogę przekazać 1300 zł na spłatę. Nie wiem od czego zacząć. Zaczynam już tym wszystkim bardzo stresować i denerwować, ze wyślą do mnie policję jak to napisalo mi smartpozyczka. Myślałam, żeby spłacić te najmniejsze czyli vivus oraz wonga poniewaz u nich miko rat na ileś miesięcy mam zaległość 460 zł. 
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.

X  POBIERZ RAPORT BIK