Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

A co wy w sąd się #$ bawicie czy jak?

A co jeżeli jesteśmy tylko symulacją albo jakąś formą szkoły dla duszy.

 

Temat dla terapeuty i po prostu bycia w tych trudnych momentach.

Co da teraz dobijanie kogos, ratuj się kolego, ośrodek zamknięty.

 

Jak jesteś dwa kroki od "górki" to co ci zależy.

W takim momencie wszystko co nie ma ratować życia to nie istnieje.


------------------------------- dodano 1 minutę później -------------------------------

1 minutę temu, Kate007 napisał:

1. Leczenie i pozamykanie kont w tym syfie.

2. Rozmowa z rodziną. Wiesz co, że miał być ślub to jest najmniej ważne. Ślub i wesele to tylko kolejna impreza. Człowiek jest tu ważny. Ty i ona. Wspólna przyszłość. Zastanowienie się co dalej.

 

 

Wspólna przyszłość? Really?

Aby była wspólna przyszłość muszą być dwie osoby.

Na tą chwilę tylko leczenie ma sens tamto uleciało, nima teraz.

Opublikowano
2 minuty temu, mariuszd31 napisał:

A co wy w sąd się #$ bawicie czy jak?

A co jeżeli jesteśmy tylko symulacją albo jakąś formą szkoły dla duszy.

 

Temat dla terapeuty i po prostu bycia w tych trudnych momentach.

Co da teraz dobijanie kogos, ratuj się kolego, ośrodek zamknięty.

 

Jak jesteś dwa kroki od "górki" to co ci zależy.

W takim momencie wszystko co nie ma ratować życia to nie istnieje.


------------------------------- dodano 1 minutę później -------------------------------

 

 

Wspólna przyszłość? Really?

 

 

Aby była wspólna przyszłość muszą być dwie osoby.

Na tą chwilę tylko leczenie ma sens tamto uleciało, nima teraz.

Jeśli ona się zdecyduje z nim zostać to tak, wspólna przyszłość. Jaka by nie była. A lekko nie będzie. To będzie jej świadomy wybór jeśli z nim zostanie. Ale żeby została, to myślę że musi mieć jakiś punkt zaczepienia. 

Opublikowano

Jednak chyba nie powinienem pisać w tym wątku. Jedni z Was już pogrzebali żywcem drudzy teraz będą rozciągać minaret i tęczę że miłość wszystko przetrwa.

Zostaje człowiek i walka o życie teraz, bo jak się wyda wiecie co będzie. Szpital, szpital, szpital i od zera albo...

 

nic więcej się teraz nie liczy.

Opublikowano
44 minuty temu, Casper90 napisał:

 Po dwóch latach ponad połowa długów spłacona. Najlepsza terapia.

I znów wpadnie w ciąg. Pisał, że rok temu sytuacja mu się klarowała, panna wzięła na barki dużą część jego długów a mimo wszystko wpadł ponownie. 

Opublikowano
1 minutę temu, Kate007 napisał:

Jeśli ona się zdecyduje z nim zostać to tak, wspólna przyszłość. Jaka by nie była. A lekko nie będzie. To będzie jej świadomy wybór jeśli z nim zostanie. Ale żeby została, to myślę że musi mieć jakiś punkt zaczepienia. 

tak, współuzależnienie. 

Opublikowano
Teraz, zorak napisał:

I znów wpadnie w ciąg. Pisał, że rok temu sytuacja mu się klarowała, panna wzięła na barki dużą część jego długów a mimo wszystko wpadł ponownie. 

Narzeczona spłaciła długi, NIE ON. Co innego jak przez kilkanaście miesięcy będzie zapierdzielał na dług, który wygenerował. Powrót do gry przemyśli kilkaset razy. 

Opublikowano
Teraz, Casper90 napisał:

Narzeczona spłaciła długi, NIE ON. Co innego jak przez kilkanaście miesięcy będzie zapierdzielał na dług, który wygenerował. Powrót do gry przemyśli kilkaset razy. 

No i to jest słowo klucz. Nie odczuł co to jest spłata długu. Powinien dostać w p***ę to zapamięta to i powinien przemyśleć czy warto to drugi raz zrobić.

Opublikowano

Przemyśli i zagra bo bedzie miał za co, tak to działa.

Na dziś kończe moje zdanie:

1) Kolego idź się lecz do ośrodka terapeutycznego, olej co będzie teraz z długami rodziną, dziewczyną,

Dlaczego? Bo na cmentarzu i tak się nie przyda nikomu! Albo zycie albo śmierć.

2) Jak przejdziesz terapie wróć i rozpisz to ci pomożemy.

 

 


------------------------------- dodano 0 minut później -------------------------------

Teraz, zorak napisał:

No i to jest słowo klucz. Nie odczuł co to jest spłata długu. Powinien dostać w p***ę to zapamięta to i powinien przemyśleć czy warto to drugi raz zrobić.

Jakiś ty mądry:) Dobranoc.

Opublikowano
1 minutę temu, mariuszd31 napisał:

Jakiś ty mądry:) Dobranoc.

 

 

Tak, bo za pierwszym razem jak wpadłem w długi to wszystko za mnie spłaciła rodzina. I był luzik. Drugi raz to zrobiłem i sam muszę wyjść z długów a rodzinie oddałem kasę. I to bardziej zabolało.

Opublikowano
Teraz, Casper90 napisał:

Narzeczona spłaciła długi, NIE ON. Co innego jak przez kilkanaście miesięcy będzie zapierdzielał na dług, który wygenerował. Powrót do gry przemyśli kilkaset razy. 

No to był błąd jego, dziewczyny i rodziny. Ale nie ma co się dziwić, skoro ktoś myśli że hazard to taki jednorazowy wyskok. I że weźmie pożyczkę dla kogoś i będzie już cacy. Ale z drugiej strony skąd mieli wiedzieć. Jak ktoś słyszy alkoholik, to mniej więcej wie co do czego. Ale hazardzista? Dziewczyna nieświadomie dała kasę. Może nawet nie wiedziała że to na hazard? Nie wiem. Fakt, że on dobrze po dupie nie dostał i za lekko to wszystko się odbyło. Chociaż nawet gdyby dostał, to nie było gwarancji że w amoku nie zrobi tego, co zrobił właśnie dziś. Teraz to leczenie. 

Opublikowano (edytowane)
2 minuty temu, Kate007 napisał:

No to był błąd jego, dziewczyny i rodziny. Ale nie ma co się dziwić, skoro ktoś myśli że hazard to taki jednorazowy wyskok. I że weźmie pożyczkę dla kogoś i będzie już cacy. Ale z drugiej strony skąd mieli wiedzieć. Jak ktoś słyszy alkoholik, to mniej więcej wie co do czego. Ale hazardzista? Dziewczyna nieświadomie dała kasę. Może nawet nie wiedziała że to na hazard? Nie wiem. Fakt, że on dobrze po dupie nie dostał i za lekko to wszystko się odbyło. Chociaż nawet gdyby dostał, to nie było gwarancji że w amoku nie zrobi tego, co zrobił właśnie dziś. Teraz to leczenie. 

W większości przypadków właśnie się tak kończy, zwyczajnie z niewiedzy pomagających. Co by nie mówić, u mnie było tak samo - i to niestety nie raz. Wszystko jest uzależnione jak dobrze potrafisz "grać" I zapewniać, że to już ostatni raz. Najgorsze, że nawet sam uzależniony tak właśnie myśli. Kończy się jak widać.

Edytowane przez Casper90
Opublikowano (edytowane)
1 godzinę temu, Casper90 napisał:

Bo terapia daje 100% pewności niegrania... Jedzie zagranicę bez telefonu/komputera zapieprzać po 12+ godzin, gdzie nie będzie miał sił ani ochoty zagrać. Po dwóch latach ponad połowa długów spłacona. Najlepsza terapia.

W moim odczuciu propagowany tu często na forum kult zapierdolu jako recepty na długi i na inne problemy życiowe, które te długi wywołały, to nie jest najlepsze rozwiązanie. Jest ryzyko przemęczenia, chorób tym wywołanych, depresji. Poza tym nie jedzie się za granicę tylko po to, żeby pracować i zarabiać większe pieniądze. Potrzebny jest też czas  na rozwój (np. angielski online, terapię online np. gdy cały czas odzywają się problemy z przeszłości), kulturę fizyczną (basen, siłownia) czy zwykle ludzkie relacje.  Niemniej ważne od zarobków jest oszczędzanie - ale nie oszczędzanie na wszystkim, tylko umiejętne gospodarowanie pieniędzmi. 

Nie wiem, co mógłbym tu doradzić hazardziście. Ale nie sądzę, że bycie w kieracie na granicy wytrzymałości fizycznej to dobre rozwiązanie na uzależnienie.

Edytowane przez PawloK
Opublikowano
11 godzin temu, ziarku napisał:

Nie potrafię już normalnie funkcjonować, praktycznie nie śpię, nie jem bo czuję jak pętla na szyi zaciska się coraz mocniej. Ciągle o tym myślę. 

Dajcie mi chociaż jeden powód by żyć, nie jestem samobójcą ale w głowie mam różne myśli.

to ułuda i świat fikcji,

taki świat poznałeś, świat niespełnionych obietnic i fałszu,

cyferki z zerami,

pomimo, że obok siebie masz kochających Cię ludzi,

 

 

masz szansę poznać prawdziwe realne życie,

odkryć, że są drzewa, że ptaki śpiewają swoje melodie,

poznasz smak kawy, będziesz o tym myślał - jak smakuje kawa,

jeśli będziesz miał szczęście, odkryjesz, że na świecie oprócz Ciebie są inni ludzie mający uczucia,

może nawet odkryjesz, co to jest Miłość.

 

miej siły wyjść z fikcji do życia

 

Ja Ci tego życzę bracie.

 

 

Opublikowano (edytowane)

Jakbym widział siebie niecały rok temu. Też długi w bankach, chwilówkach i u rodziny w sumie na 300k. W tym momencie mam tylko banki z miesięczna rata ponad 3,5 tys zł i 40 tys u rodziny. Niektórzy nawet by powiedzieli że mam gorzej od Ciebie, bo mam komfort do dalszego grania. Od początku tego roku regularnie uczęszczam na terapię prywatnie. Od 18 grudnia nie gram. Czy w przyszłości nie zagram, tego nie wiem... Żyje natomiast dniem dzisiejszym i cieszę się tym co mam. Tobie przede wszystkim polecam udać się do dobrego terapeuty od uzależnień z doświadczeniem z hazardem oraz przyznanie się rodzinie, a przede wszystkim dziewczynie. Jak te dwa kroki uczynisz, to reszta pomału zacznie się układać.

 

P.S. w nawiązaniu jeszcze do tematu Twojego posta: Nie przegrałeś wszystkiego, bo zostało Ci aż życie, które możesz przegrać jeśli nic nie zrobisz z uzależnieniem.

Edytowane przez kostaryk
Opublikowano
7 godzin temu, PawloK napisał:

W moim odczuciu propagowany tu często na forum kult zapierdolu jako recepty na długi i na inne problemy życiowe, które te długi wywołały, to nie jest najlepsze rozwiązanie

Dokładnie. W końcu do tego domu trzeba wrócić nawet po 12 godzinach pracy i się zostaje z problemami i myślami. Jeśli w głowie sobie człowiek nie ułoży to nic nie da wysiłek fizyczny.

Opublikowano

Przechodziłem to samo w 2017 jedynie nie miałem długów u rodziny i znajomych. Terapia nie oznacza od razu ośrodka zamkniętego. Można podjąć na NFZ terapię indywidualną, wcale nie jest gorsza niż ośrodek zamknięty a ma nawet swoje plusy. Znam historię trochę podobną, gdzie ślub dograny na 100%, goście w drodze a na miejscu się okazało, że pana młodego nie ma, pieniędzy nie ma i nic nie opłacone. Ogólnie powiem Ci, że rozmowa będzie najtrudniejsza. Ile ja zwlekałem, ile razy się udało, gdy przyszedł ktoś z banku czy Kruka. Ile razy na terapii mówiłem, że u mnie bez zmian, że wszystko po staremu, znaczy, ze do rozmowy jeszcze nie doszło. Każdy mi mówił nie odkładaj tego, ale kto przeszedł przez to wszystko ten wie jak jest. Ile miałem różnych, dziwnych myśli i nie zapomnę tego widoku jak wracałem z lasu, wiał wiatr a na drzewie była kołysająca się lina. Nie trudno zgadnąć jaki widok wtedy widziałem. Acha odnajdź forum o hazardzie, tam też uzyskałem bardzo dużo pomocy, będzie to wsparcie dla terapii.

Opublikowano
W dniu 20.10.2022 o 19:06, Nazerowyjsc napisał:

A ja się zgodzę z Martyną. Autor wyraźnie zaznaczył, że wpadł ZNÓW. Za pierwszym razem dziewczyna wzięła kredyt specjalnie na jego zobowiązania, już wtedy musiał być to ogromny stres ale i ogromne zaufanie, które teraz runęło i już nie ma co zbierać, co układać. 

 

Oczywiście, nikt nie zamierza kopać leżącego, ale no przepraszam, jeśli przepieprzasz pieniądze w tak bezmyślny sposób, i to nie tylko swoje ale i rodziny, znajomych, pieniądze na wesele z ukochaną? To jest ten fundament? 

 

Trzeba stanąć przed lustrem, przed najbliższymi, i przyznać się, że jest się totalnym przegrywem w tym momencie. Zjebałeś strasznie Ziarku, to fakt, ale to nie jest koniec świata. Koniec związku może i będzie, owszem, ale absolutnie nie powinieneś być zaskoczony tym. Musisz teraz codziennie stawać na rzęsach, pracować nad sobą, z perspektywą, że za kilka lat będzie już po wszystkim. 

 

I przede wszystkim, co chcesz w życiu robić? Kim chcesz być? Co Cię kręci? Większość z nas ma coś takiego, że na samą myśl o tym, dostaje gęsiej skórki, uśmiech na twarzy sam się pojawia. Często jednak jest to głęboko skryte przez ostatnie kilka czy kilkanaście lat życia w nudnej rutynie, której bezwładnie się poddaliśmy. Jako dziecko i nastolatek raczej nie marzyłeś o tym, by pracować w brygadówce na 3 zmiany? Musisz wiedzieć, po co i dlaczego będziesz się odbudowywać kolejnych kilka lat. 

Dokładnie o to mi chodziło, raz można, ale kurde dziewczyna faktycznie musi Cię bardzo kochać skoro specjalnie wzięła kredyt, nie jedna od razu kopnęłaby w dupę i co KOLEJNY raz tak zje**ć? No ja już bym nie wybaczyła, ja rozumiem, że istnieją nałogi, to tak jak z alkoholizmem, da się być trzeźwym alkoholikiem długie lata, a nawet do końca życia, no ale właśnie LECZENIE, TERAPIA, a potem ewentualnie prośba o pomoc finansową, a nie w tak paskudny sposób znów stracić zaufanie bliskich i teraz będzie mega ciężko to odbudować.

Opublikowano

Aktualizacja na dzień dzisiejszy.

 

Trochę czasu potrzebowałem na ułożenie sobie tego w głowie ale dziś poczyniłem pierwsze kroki do wyjścia z tego bagna. Powiedziałem o wszystkim rodzinie, najbliższym a także narzeczonej.

 

Ich reakcji nie muszę chyba opisywać, byli w szoku i zupełnie się tego po mnie nie spodziewali ale nie skreślili mnie, to dla mnie najważniejsze i sprawiło to, że mam o co walczyć. Rodzina narzeczonej również już wie. A co do narzeczonej...no właśnie, wyprowadziłem się od niej, ale nie zerwała ze mną definitywnie. Jest na mnie wściekła, bo wszystko zrujnowałem ale nie zamyka mi drzwi do powrotu, chce widzieć postępy i mam jej meldować o wszystkim co się dzieje. To nie znaczy, że będzie na mnie czekać ale dopóki istnieje chociaż jeden procent szansy to się nie poddam.

 

Otrzymałem ogromne wsparcie od brata i jej partnerki, jeszcze dziś dam mu dostęp do swojego konta bankowego aby mógł nadzorować czy nie wpłacam pieniędzy na hazard.

 

Zapisałem się również na terapię, pierwsze spotkanie mam jutro o 10 rano. Teraz czołgam się po dnie ale głęboko wierzę, że wstanę i jeszcze wszystko się ułoży...bo gorzej już nie może być.

 

Zastanawiam się nad upadłością konsumencką, tylko pytanie.

Czy powinienem mieć jakieś zaświadczenie o tym, że uczęszczam na terapię i stwierdzono u mnie hazard patologiczny czy już mógłbym składać taki wniosek?

 

Opublikowano

Mógłbyś zawsze możesz ogłosić ale.. czy to ci wyjdzie na dobre .. to znów droga trochę na skruty z tego co wiem kolega długo płacił komornika zanim się zdecydował bo jak to mówił najpierw dostał kopa i musiał się otrząsnąć nauczyć wartości pieniędzy od nowa.. ale po mimo jak jest to mega dużo to ja bym tak zrobił .. 

Opublikowano
1 minutę temu, Zwyklygosc napisał:

Mógłbyś zawsze możesz ogłosić ale.. czy to ci wyjdzie na dobre .. to znów droga trochę na skruty z tego co wiem kolega długo płacił komornika zanim się zdecydował bo jak to mówił najpierw dostał kopa i musiał się otrząsnąć nauczyć wartości pieniędzy od nowa.. ale po mimo jak jest to mega dużo to ja bym tak zrobił .. 

Tak, ale bardziej chodzi mi o to czy mając stwierdzoną ową chorobę to będzie jakiś "argument" dla sądu.

Opublikowano

Do ogłoszenia upadłości samej w sobie nie , przy ustalaniu planu spłaty raczej tak.

Opublikowano
Godzinę temu, ziarku napisał:

Tak, ale bardziej chodzi mi o to czy mając stwierdzoną ową chorobę to będzie jakiś "argument" dla sądu.

Możesz być chory na przepuklinę. Jak chcesz upaść to upadniesz. Pytanie jest inne. Czy upadłość w Twoim przypadku to najlepsza droga i jak się do niej przygotować?

Opublikowano (edytowane)

 

 

Myślę, że to jedyne wyjście.

Raczej nie zabierał bym się za to sam, chciałbym z korzystać z pomocy specjalistów w tej dziedzinie.

Edytowane przez ziarku
Opublikowano
21 minut temu, ziarku napisał:

Myślę, że to jedyne wyjście.

Raczej nie zabierał bym się za to sam, chciałbym z korzystać z pomocy specjalistów w tej dziedzinie.

Być może. Na razie to należałoby to wszystko bardzo dokładnie omówić.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

  • Weryfikacja tożsamości gościa
    Potwierdzenie e-mail

    Wyślemy jednorazowy link potwierdzający. Po zatwierdzeniu wróć do tego formularza.

    Potwierdzenie SMS

    Wyślij kod SMS na podany wyżej numer, następnie wpisz go i potwierdź.

    Przed publikacją musisz potwierdzić oba kanały.

Nowe wątki

Pomocne w oddłużaniu

Reklama
Portal Dłużnika. Długi? Pozew? Windykacja? Sprawdź, jak możemy Ci pomóc.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.