Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Postaram się @HazardMagda1

 

Długą przerwę miałem od forum. Przepraszam, że tak bez wpisu zamilkłem, ale chyba tego potrzebowałem. Miałem wrażenie na koniec zeszłego miesiąca, że coraz więcej czytam i zaglądam do innych wątków trochę aby się pocieszyć - że inni też mają ciężko, że nie tylko ja mam tak źle. Trochę też bezmyślnie pół godziny lub godzinę klikałem i szukałem nie wiadomo czego, może jakiejś magicznej rady co usunie mi trochę zadłużenia, może jakiegoś nowego kredytu... klikałem czytałem i sam nie wiedziałem. Sporo się nauczyłem, zwłaszcza na początku dużo tu czytając, ale po jakimś czasie przyszedł taki tryb jałowy i musiałem to przerwać.

 

Miałem sporo spotkań z psychologiem przez ten miesiąc i naprawdę czuję poprawę. Nadal jeszcze mam trudności z akceptacją swojej sytuacji oraz tego ile jeszcze walki z długiem mnie czeka. Trochę sposobem próbujemy odwrócić od tego moją uwagę. Tutaj muszę naprawdę podziękować za wcześniejsze sugestie odnośnie sportu i treningu. Staram się teraz 3-4 razy w tygodniu ćwiczyć i naprawdę daje to efekty. I takie fizyczne, zdrowotne. Coś już też widać, że się więcej ruszam a nie tylko siedzę na krześle cale dnie. Psychicznie też. Nawet parę osób poznałem, czasem chwilę pogadam, czasem tylko cześć i krótkie spojrzenie a pomaga. Delikatne ćwiczenia oddechowe też zacząłem z psychologiem. Nie ma żadnych medytacji czy innych mistycznych spraw, ale po prostu parę spokojniejszych głębszych oddechów, powrót myślami do siebie. Może brzmi banalnie. Świata mi nie zmienia, ale na chwilę przenosi uwagę.

 

Tak więc pewien postęp w obszarze radzenia sobie psychicznie z długami jest. Zaraz grudzień i to ostatni miesiąc mocnego zaciskania pasa. Co najważniejsze na tą chwilę tak mam budżet rozpisany, ze powinienem przetrwać do końca roku, potem już będzie łatwiej bo spłaty jednego dużego kredytu odejdą i miesięczne środki jakie mi po ratach zostaną będą dużo większe. Będę mógł odkładać albo wcześniej nadpłacać. Jak dokładnie będę to robił, to jeszcze nie wiem - zastanowie się i opracuję to już po nowym roku.

 

Na tą chwilę jest plan po prostu grzecznie, trzymając się z daleka od hazardu i nieoczekiwanych wydatków dojechać do stycznia.

 

Niestety na innym froncie niestety idzie dużo gorzej. Moja znajomość z osobą, z którą już od roku byliśmy bardzo blisko, bardzo się ochłodziła. To nie wina moich problemów z zadłużeniem, ale niestety to nie stanowi dla mnie teraz pocieszenia. Nie jest jeszcze wszystko zakończone, ale bardzo kiepsko to wygląda. Mam momenty, że to bardzo mocno wchodzi we mnie i boli, ale tu znów rozmowy z psychologiem jakoś pomagają to rozładować i poukładać. Trudno powiedzieć co będzie, ale był okres że było między nami dużo lepiej i wydawało się, że wszystko zmierza w bardzo fajnym kierunku. Teraz z różnych innych powodów oddaliliśmy się jeszcze. Wydaje mi się, że to nie koniec tylko sam nie wiem czego chcieć i spodziewać się dalej. Mam tutaj pewną obawę, że jak sobie z tym nie poradzę, to jest pewne ryzyko, że wrócę do złych uzależnień. Stąd bardzo mocno to monitorujemy na spotkaniach, ale... chyba pewności nigdy nie ma. No ale na tą chwilę, dość nieźle sobie z tym radzę, jak na to jaką dziurę w dobrych emocjach mi to robi.

 

No dobrze, tu na dziś zakończę. Chciałbym napisać więcej dobrego, ale chyba obecnie to jest maks pozytywów i niestety jeden smutny akcent osobisty. Czekam na grudzień, czekam na nowy rok - będzie znacząca poprawa finansowa dla mnie. Może nabiorę trochę spokoju i pewności siebie.

 

Na start grudnia na pewno napiszę tu co dalej i jakie mam perspektywy grudniowe.


Trzymajcie się i jedziemy z tymi długami. Droga daleka, ale jak będziemy kierunek trzymać to dojedziemy. 

Opublikowano

Pozdro mordo ja 190 tysięcy długu w ciągu tygodnia a nie przez lata , nie gram 6 miesięcy bo już nie mogę patrzec na te maszyny. 6 k netto zarabiam , wcześniej oczywiście na bieżąco szły pieniążki ale miałem zawsze na wakacje kupowałem co chce nie patrzyłem na ceny ... A teraz jest bol dupy bo 1900 zł zostaje , i szukam jakiejś konsolidacji ...

 

Jak się spać kładłem to mi migały te maszyny ?

Opublikowano
9 godzin temu, interm napisał(a):

Postaram się @HazardMagda1

 

Długą przerwę miałem od forum. Przepraszam, że tak bez wpisu zamilkłem, ale chyba tego potrzebowałem. Miałem wrażenie na koniec zeszłego miesiąca, że coraz więcej czytam i zaglądam do innych wątków trochę aby się pocieszyć - że inni też mają ciężko, że nie tylko ja mam tak źle. Trochę też bezmyślnie pół godziny lub godzinę klikałem i szukałem nie wiadomo czego, może jakiejś magicznej rady co usunie mi trochę zadłużenia, może jakiegoś nowego kredytu... klikałem czytałem i sam nie wiedziałem. Sporo się nauczyłem, zwłaszcza na początku dużo tu czytając, ale po jakimś czasie przyszedł taki tryb jałowy i musiałem to przerwać.

 

Miałem sporo spotkań z psychologiem przez ten miesiąc i naprawdę czuję poprawę. Nadal jeszcze mam trudności z akceptacją swojej sytuacji oraz tego ile jeszcze walki z długiem mnie czeka. Trochę sposobem próbujemy odwrócić od tego moją uwagę. Tutaj muszę naprawdę podziękować za wcześniejsze sugestie odnośnie sportu i treningu. Staram się teraz 3-4 razy w tygodniu ćwiczyć i naprawdę daje to efekty. I takie fizyczne, zdrowotne. Coś już też widać, że się więcej ruszam a nie tylko siedzę na krześle cale dnie. Psychicznie też. Nawet parę osób poznałem, czasem chwilę pogadam, czasem tylko cześć i krótkie spojrzenie a pomaga. Delikatne ćwiczenia oddechowe też zacząłem z psychologiem. Nie ma żadnych medytacji czy innych mistycznych spraw, ale po prostu parę spokojniejszych głębszych oddechów, powrót myślami do siebie. Może brzmi banalnie. Świata mi nie zmienia, ale na chwilę przenosi uwagę.

 

Tak więc pewien postęp w obszarze radzenia sobie psychicznie z długami jest. Zaraz grudzień i to ostatni miesiąc mocnego zaciskania pasa. Co najważniejsze na tą chwilę tak mam budżet rozpisany, ze powinienem przetrwać do końca roku, potem już będzie łatwiej bo spłaty jednego dużego kredytu odejdą i miesięczne środki jakie mi po ratach zostaną będą dużo większe. Będę mógł odkładać albo wcześniej nadpłacać. Jak dokładnie będę to robił, to jeszcze nie wiem - zastanowie się i opracuję to już po nowym roku.

 

Na tą chwilę jest plan po prostu grzecznie, trzymając się z daleka od hazardu i nieoczekiwanych wydatków dojechać do stycznia.

 

Niestety na innym froncie niestety idzie dużo gorzej. Moja znajomość z osobą, z którą już od roku byliśmy bardzo blisko, bardzo się ochłodziła. To nie wina moich problemów z zadłużeniem, ale niestety to nie stanowi dla mnie teraz pocieszenia. Nie jest jeszcze wszystko zakończone, ale bardzo kiepsko to wygląda. Mam momenty, że to bardzo mocno wchodzi we mnie i boli, ale tu znów rozmowy z psychologiem jakoś pomagają to rozładować i poukładać. Trudno powiedzieć co będzie, ale był okres że było między nami dużo lepiej i wydawało się, że wszystko zmierza w bardzo fajnym kierunku. Teraz z różnych innych powodów oddaliliśmy się jeszcze. Wydaje mi się, że to nie koniec tylko sam nie wiem czego chcieć i spodziewać się dalej. Mam tutaj pewną obawę, że jak sobie z tym nie poradzę, to jest pewne ryzyko, że wrócę do złych uzależnień. Stąd bardzo mocno to monitorujemy na spotkaniach, ale... chyba pewności nigdy nie ma. No ale na tą chwilę, dość nieźle sobie z tym radzę, jak na to jaką dziurę w dobrych emocjach mi to robi.

 

No dobrze, tu na dziś zakończę. Chciałbym napisać więcej dobrego, ale chyba obecnie to jest maks pozytywów i niestety jeden smutny akcent osobisty. Czekam na grudzień, czekam na nowy rok - będzie znacząca poprawa finansowa dla mnie. Może nabiorę trochę spokoju i pewności siebie.

 

Na start grudnia na pewno napiszę tu co dalej i jakie mam perspektywy grudniowe.


Trzymajcie się i jedziemy z tymi długami. Droga daleka, ale jak będziemy kierunek trzymać to dojedziemy. 

Bardzo inspirujące wpisy, gratuluję wytrwałości i samozaparcia. Musisz się mocno pilnować, żeby Twoja sytuacja uczuciowa Cię nie przygniotła, bo może ona mieć kolosalny wpływ na Twoje nastawienie, siłę do walki i abstynencję, u mnie tak było. W jakiej branży działasz, bo możliwości spłaty masz bardzo dobre? O ile zwiększą się Twoje możliwości spłaty od stycznia po odjęciu tego dużego kredytu?

Opublikowano

Cześć, przeczytałem cały Twój wątek, jakoś przypadkiem mi wpadł w oko.

Po pierwsze - dobrze się Ciebie czyta, w kontekście składni, interpunkcji - a to raczej dość rzadkie u osób uzależnionych, zmagających się z tego typu problemami. Pisz jak najwięcej, bo widać że skupiasz na tym swoją uwagę, ja jestem dość mocno wyczulony na władanie językiem także w tym najprostszym zakresie i pewnie dlatego, że władasz nim w taki sposób, z przyjemnością przeczytałem wszystkie wpisy :)

Po drugie - gratuluję tego, że mija miesiąc za miesiącem, tydzień za tygodniem, dzień za dniem - kiedy nie grasz. Piszesz o tym czasie bez większego entuzjazmu i w pełni to rozumiem, możesz mieć po prostu taki charakter, nie każdy jest optymistą. I bardzo dobrze, że tak jest. Równowaga musi być :) Natomiast warto żebyś miał świadomość, że te dni bez większych ekscesów czy celów są na tym etapie Twoim ogromnym sukcesem. Masz rację, że pocieszanie się tym, że inni mają gorzej, może nie pcha nas jakoś wyjątkowo do przodu, ale z drugiej strony,czy na myśl, że podczas 2 godzin w których wynudziłeś się jak mops i rzekomo nic produktywnego nie zrobiłeś, ktoś inny właśnie mimo podobnej walki do Twojej, właśnie zagrał i przegrał jakieś pieniądze ? Ten chwilowy choćby uśmiech na twarzy niech da Ci motywację, że te 2 nudne godziny to Twój ogromny sukces bez zrobienia jakiejś finansowej głupoty. 

 

Po trzecie - uwierz mi na słowo, a w pośrednictwie kredytowym działam już ponad 15 lat - absolutna większość osób z problemami finansowymi dałaby wiele, aby mieć przed sobą perspektywę 2-3 lat, w których pozbędą się znacznej części zobowiązań. Nie traktuj więc tego czasu jako "aż" 2-3 lata, tylko "jeszcze". Wiem, że łatwo tak mówić z boku, ale sam niedawno się przekonałem, jak czas szybko leci. I on zawsze zleci, czego byś nie robił. Świetnie, że masz wyłącznie bankowe zobowiązania, bo je dużo łatwiej opanować. Mnóstwo ludzi musi głowić się codziennie, jak zorganizować w krótkim czasie 15/20/30 tysięcy aby spłacić chwilówki, których termin płatności się zbliża. I tak mają co miesiąc.

 

Po czwarte - świetnie, że starasz się jak najwięcej nadpłacać, bo to dobry nawyk i wyciągnij z tego coś pozytywnego na przyszłość, że ten nawyk może z Tobą zostać. Podobnie jak notowanie wydatków, dla wielu osób to świetna sprawa. Przewijają się u Ciebie myśli, aby jednak też coś odkładać na czarną godzinę, choćby problemy zdrowotne, których doświadczyłeś w rodzinie. I to bardzo dobra myśl, choć też zastanawiałem się, czy w Twoim przypadku posiadanie "extra gotówki" nie okaże się strzałem w kolano. Może w tej kwestii warto wykorzystać dobre relacje z rodziną i ich wyrozumiałość, poprosić któregoś z członków rodziny aby założył sobie konto oszczędnościowe, na które będziesz mógł przelewać co miesiąc jakąkolwiek kwotę, ale nie mając do tego konta dostępu. Wówczas, po takie środki gdy naprawdę coś się stanie, musisz zwrócić się do bliskich i oni mogą okazać się tą ostatnią, najważniejszą instancją, która oceni czy faktycznie masz potrzebę czy zachciankę lub nawrót złych pomysłów. Pomyśl o tym, bo nadpłacanie to świetny nawyk, ale ta zaleta może szybko zmienić się w wadę w sytuacji naprawdę awaryjnej, w której jesteś bez grosza a pieniądze są bardzo potrzebne.

 

Po piąte - skoro jesteś informatykiem, masz do tego jakiś dryg, pomyśl nad próbą dalszego rozwijania się, złapania dodatkowych zleceń, które nawet gdyby rz na kwartał dawały Ci dodatkowe środki, będą formą nagrody, która zmieni Twój nastrój (jak ta premia). A dodatkowo spożytkujesz ten czas, który uważasz że marnujesz. 

Podsumowując, dziel się na forum swoimi przemyśleniami, traktuj to miejsce jako swój pamiętnik. Na forum są tysiące użytkowników, nawet jak jeden z nich znajdzie tu jakieś ukojenie, mądre rady czy cokolwiek innego, co mu pomoże - to Twój sukces. Nie musisz o nim wiedzieć, działaj z myślą, że może tak być i niech to Cię napędza. 

Jesteś naprawdę bliżej niż myślisz tego, aby zamknąć za sobą te drzwi z tabliczką "zadłużony". Owszem, każdy kredyt to forma długu, ale uważam, że bardzo dobrze nad nim panujesz. Ty możesz tego nie dostrzegać, ale uwierz że tak jest. 

Powodzenia i trzymam kciuki za wytrwałość!

Opublikowano

Dziękuję bardzo za pozytywne wpisy. To dodaje sił i motywacji. Będę na pewno jeszcze tutaj dużo pisał, więc zachęcam do zaglądania. Postaram się trzymać regularność, ale mogą być okresy, że będę miał przerwę od zaglądania. Widocznie tego akurat potrzebuję i tak czuję, że dla mnie lepiej.

 

@GlupiDluznikPowodzenia w walce z tym niezdrowym szaleństwem. 6 miesięcy to już calkiem sporo i jest to robiący wrażenie okres abstynencji, ale uważać musimy cały czas. Pół roku temu już praktycznie w połowie drogi powrotnej byłem od moich długów, a niestety miałem fatalny nawrót. Teraz wydaje mi się, że już jest wszystko pod kontrolą. Też okolice pół roku miną od ostatniego grania i nie mogę się doczekać nowego roku aby wejść i ten przez 2026 kroczyć z pełną czystością. Ale to będzie rok wymagający wielu wyrzeczeń, wiele pracy i czujności na każdym kroku. Mam nadzieję, że ostatnia lekcja dała mi solidną nauczkę i tym razem nauka nie pójdzie w las.

 

@UtraconeLataTak, niestety sytuacja uczuciowa teraz mocno mnie dołuje. Chociaż dobre to, że nie odczuwam jak na razie potrzeby ucieczki w takie rzeczy jak hazard czy alkohol. Natomiast smutno bo już miałem wrażenie, że jest ktoś o kim mogę myśleć i chcieć budzić się dla tej osoby następnego dnia, a nie tylko w głowie długi, długi, długi... Nie wiem co z tego wyjdzie.

Większość czasu programuję. Czasem się zastanawiam, czy to łatwiej jest zarabiać więcej, bo przecież większy dołek sobie kopałem przez to grając i biorąc kolejne pożyczki. Niestety mam obawy, że styczeń pewne koszty dodatkowe się pojawią, więc to nie będzie jeszcze miesiąc kiedy naprawdę odetchnę, ale luty już na pewno.

Powiniem wtedy mieć 8-9 tys miesięcznie na spłaty jak w danym miesiącu nie będzie żadnych wydatków typu naprawy i ubezpieczenia. Potem może być trochę gorzej, gdzieś między 6-7tys w drugiej połowie roku, ale mam nadzieję, że do tego czasu uda się znów spłacić jakiś kredyt i obniżyć ratę miesięczną. Przyznam, że obecnie to jeszcze nie wszystko mam dokładnie policzone. Tzn. staram się trzymać solidny budżet i zapisuję wydatki, wiem że mi wystarczy na spłaty rat, wszystkie podstawowe sprawy. Tym trybem jeszcze przez 2 miesiące będę wegetował. Potem zastanowię się jak dalej działać. Jak dojadę do tego miejsca i czasu to na pewno będę pisać i ewentualnie pytać o sugestie, jak za to najlepiej się zabrać.

 

@FinalistWielkie dzięki za tak obszerny i życzliwy post. Możliwe, że moje dawne niespełnione zapędy literackie uzewnętrzniam pisząc tutaj. Często myślę sobie, że tylko krótki post napiszę, a potem wychodzi ściana tekstu. Ale tym bardziej mi miło, jak ktoś to czyta i jeszcze pozytywnie odbiera moje rozterki.

Niestety od pół roku mam fatalny nastrój i chyba po prostu trudno mi się pogodzić. Już byłem tak na dobrej drodze, w zasadzie bliżej niż dalej, a tak sam siebie wysadziłem w głupi sposób. Chyba za dużo razy analizowałem to w głowie. Co dokładnie się stało, że znów zagrałem. Jakie miałem myśli, reakcje, nieprzespane noce. Potem ponownie i ponownie. Z perspektywy zawsze to się wydaje jak oczywisty błąd, glupi ruch i "dlaczego nie przestałem od razu". Trudne też mi teraz to wytłumaczyć, bo to nie była jedna noc, czy jeden weekend, a przecież trwało kilka miesięcy. Z jednej strony głupie rozpamiętywać, i lepiej zapomnieć o tym jak najszybciej. Przecież tego nie odkręcę. Ale z drugiej, to już niech to będzie lekcja, bardzo droga lekcja dla mnie. Ale muszę wyciągnąć z niej jak najwięcej, aby nie powtórzyć błędu kolejny raz. Pisanie tutaj na pewno mi pomaga. Więc będę pisać! Ale ostatnia przerwa w tym, też mi chyba dobrze zrobiła w mojej obecnej sytuacji. Może zaraz załapię odrobinę świątecznego nastroju i będzie nieco lżej. A potem Nowy Rok!

Teraz konkretniejsze kwestie.

 

To ciekawa sprawa, bo rzeczywiście udało mi się uniknąć chwilówek. Bank udzielał mi kredytów podobnie jak kiedyś i chyba ta kwota jaką maksymalnie mi daje to stanowi w mojej głowie wystarczający punkt krytyczny. Zresztą z tym jak wyglądał mój hazard, to chyba chwilówki niewiele by pomogły. Zawsze mi się wydawało, że to drobne kwoty można otrzymać od tych firm lichwiarskich, a ja najczęściej jak przegrywałem, to potrzebowałem więcej i więcej aby spróbować się odegrać jednym dużym udanym strzałem. Oczywiście to fatalna strategia, ale jak się przegra jednego wieczoru 10tys złotych, to pożyczka na 3 tys nic tu nie pomoże. Szczerze, to nawet po prostu jakoś nigdy nie wpadłem na taki pomysł, aby szukać poza bankiem. Jak dobiłem do granicy, że bank już mi nic nie chciał pożyczyć, to uznawałem że tak musi być i to ściana.

 

Z tym odkladaniem to też się zastanawiam jak to zrobić, aby było bezpiecznie. Rozmawiałem już o tym z kilkoma osobami, dlatego też teraz praktycznie wszystko od razu spłacam i zostaje mi tylko na przeżycie. Ale z tym też nie czuję się komfortowo. Może to jest dobry pomysł, tak jak przedstawiłeś, by zrobić taki fundusz u kogoś z rodziny. Dzięki za dobrą radę!

 

Piąty punkt to coś co pojawia się w mojej głowie. Ostatnie miesiące miałem kiepski stan i chyba nie byłem w formie by poza pracą coś podziałać. Powoli zaczynam się nad tym jednak zastanawiać. Ale mam tutaj dwa dylematy teraz. Zacząłem sporo poświęcać czasu na aktywność fizyczną. Nie chciałbym tego zmieniać, bo to mi bardzo pomaga. A jak znajdę dodatkowe zajęcie to mogę wszystkiego nie pogodzić. Druga sprawa - to musiałaby być dość dobra opcja i jeśli chodzi o finanse i o elastyczność godzin. Jak już będę miał może za niedługo większy komfort finansowy to chyba po prostu cierpliwie będę swoje robił i resztę czasu dbał o zdrowie i psychikę. Przy moich zarobkach to dorobienie np. 1 tyś złotych na miesiąc niewiele mi zmienia. Może 1-2 miesiące wyjde wtedy szybciej z długów. W skali 2-3 lat to to niewielka poprawa.
Więc szczerze mówiąc sam o tym jeszcze nie wiem co myśleć. Zacznę poważniej od nowego roku. W grudniu na pewno chcę już tylko skupić na świętach, aby chociaż w tym czasie pojawił się u mnie szczerszy uśmiech na twarzy i w sercu.

 

Do usłyszenia!

Opublikowano

Absolutnie nie rezygnuj z aktywności fizycznej czy innych zajęć, które oczyszczają głowę i poprawiają samopoczucie, zwłaszcza jeśli świadomie uznajesz, że zwiększenie dochodu o 1000 zł nie odegra tu kluczowej roli. Kondycja psychiczna w tej sytuacji jest bardzo istotna i o nią trzeba zadbać. Na wszystko inne stopniowo przyjdzie pora. 

Opublikowano

...i to właśnie idealny moment by to podkreślić. Trening ii siłownia naprawdę jest super!

 

Końcówkę miesiąca mam fatalną. W pracy wiele rzeczy nie idzie tak jak powinno, a do tego przedświąteczna napinka się już rozszalała. Trafiła mi się mała awaria w mieszkaniu i musiałem z tym wydatki ponieść. Cały budżet znów mi się napina jak plandeka na żuku. Pewnie zamiast prawdziwej ulgi w styczniu to dopiero w lutym będzie. Już miałem 1-2 tys potencjalnie "odłożone" jako poduszka, a tu dupex. A o kwestiach osobistych wolę w ogóle nie zaczynać pisać. No i tak przez ostatnie dwa dni fatalny nastrój i delikatny wkuwr... i co ratuje sytuację???

 

No właśnie - siłownia!

 

Jakimś magicznym sposobem te 1,5 godziny co siedzę na siłce stają się dla mnie bardzo często najlepszym momentem dnia, nawet gdy ten dzień jest tak fatalny jak przedwczoraj, wczoraj czy dziś. Nie jest to oczywiście lekarstwo na wszelkie problemy psychiczne i finansowe dłużnika. Ale i tak coraz bardziej mnie zadziwia jak skutecznie mi to pomaga. Sam nie wiem czemu. Wysiłek fizyczny, endorfiny, atmosfera. Poznałem już kilka osób na zasadzie "cześć, cześć", czasem kilka zdań z kimś uda się zamienić. Krótko ćwiczę w swoim obecnym miejscu, ale przez to, że nie mam co innego robić to jestem teraz 4-5 razy w tygodniu i chyba szybko zyskałem status solidnego zawodnika. Dużo ludzi przychodzi, nikt nie pyta skąd, jakie masz poglądy polityczne, co Ci dolega. Robimy swoje. Każdy patrzy przed siebie i stawia kolejne kroki albo wykonuje następne powtórzenie. Dochodzimy do granicy. Przychodzi moment na przerwę. Odkładamy. Ale po przerwie kolejny raz wstajemy. I dalej pompujemy. Nie poddajemy się!
 ? ? ?

 

Opublikowano

Czas na grudniowy wpis. Znów pozwoliłem sobie na dłuższą przerwę, ale forum czytam i czasem odpisuję w innych tematach. Niestety sporo osób pojawia się z podobnymi problemami i zakładają nowe tematy. Różne przemyślenia o tym pojawiają mi się w głowie, ale nie ma odpowiedzi i rozwiązań. Różne trudności życiowe i słabości nas pakują w problemy z długami, ktoś na tym zarabia. Nie wydaje się to w porządku, ale to chyba właśnie edukacja i ćwiczenie rozsądku i świadomości finansowej jest najlepszym co możemy tu zrobić. Szkoda, że niestety często to jest "po fakcie". A w szkołach czego uczą... lepiej tu utnę ten wątek.

 

Sporo się działo, sporo się dzieje, ale może jakiś promyczek nadzieji w oddali się pojawia i miga coś do mnie. Niestety trudna sytuacja budżetowa u mnie jeszcze potrwa do lutego, ale obecnie jest chyba stabilna i opanowana. Przeliczam już wszystko po 3 razy, a excel staje się nowym centrum dowodzenia. Udało mi się nawet pewne dodatkowe fundusze wypracować. Niby niewiele, ale zawsze coś na plus. Szkoda że to było zlecenie jednorazowe, które nie ma możliwości aby częściej dać dodatkowy zastrzyk. Trudno, ale na święta i bezpieczne dopłynięcie to sytuacji gdzie już nie będę liczył każdej złotówki to teraz bezcenna sprawa!

 

Do końca roku raczej spokój już mam w sprawach życiowych, powoli mam nadzieję w głowie też się wszystko układa. Najważniejsze, że cały czas bezpiecznie trzymam się z daleka od grania, i że coraz bliżej do bardziej komfortowego budżetu miesięcznego. Przed ten pozostały czas jeden kredyt spłacę z większą ratą i już co miesiąc będę miał większą elastyczność.

 

Ale to też bardzo istotny moment, jeśli chodzi o problemy z uzależnieniem!

 

Cały czas na to się przygotowuję, aby przypadkiem znów nie wrócić w momencie gdy na koncie będę miał więcej środków. Na pierwsze pół roku po prostu planuję mieć niewielką poduszkę na jakieś nieoczekiwane naprawy, wydatki, itp. Całą resztę i tak będę nadpłacać agresywnie kolejne kredyty. W lutym też jak już spłacę ten większy z dużą ratą, który mnie tak obecnie dusi, to chcę policzyć to wszystko co zostało. Zaczynałem ten wątek to tak dokładnie tego nie zrobilem. Dużo osób na początku problemów źle to liczy, podaje liczby wynikające bardziej z kapitału, a nie z tego co do spłaty i chyba sam tak w strachu i amoku nienajlepiej to policzyłem. Oczywiście było i jest więcej. Te 200 koła to pewnie dopiero dobijać będę w lutym. No może już przekroczę barierę i będę "pod", gdzieś na 199 tysi?

 

(To, że z tego już sobie złośliwie żartuję to chyba dobry objaw?)

 

Pomyślności na końcówce roku!

Opublikowano
5 godzin temu, interm napisał(a):

Czas na grudniowy wpis. Znów pozwoliłem sobie na dłuższą przerwę, ale forum czytam i czasem odpisuję w innych tematach. Niestety sporo osób pojawia się z podobnymi problemami i zakładają nowe tematy. Różne przemyślenia o tym pojawiają mi się w głowie, ale nie ma odpowiedzi i rozwiązań. Różne trudności życiowe i słabości nas pakują w problemy z długami, ktoś na tym zarabia. Nie wydaje się to w porządku, ale to chyba właśnie edukacja i ćwiczenie rozsądku i świadomości finansowej jest najlepszym co możemy tu zrobić. Szkoda, że niestety często to jest "po fakcie". A w szkołach czego uczą... lepiej tu utnę ten wątek.

 

Sporo się działo, sporo się dzieje, ale może jakiś promyczek nadzieji w oddali się pojawia i miga coś do mnie. Niestety trudna sytuacja budżetowa u mnie jeszcze potrwa do lutego, ale obecnie jest chyba stabilna i opanowana. Przeliczam już wszystko po 3 razy, a excel staje się nowym centrum dowodzenia. Udało mi się nawet pewne dodatkowe fundusze wypracować. Niby niewiele, ale zawsze coś na plus. Szkoda że to było zlecenie jednorazowe, które nie ma możliwości aby częściej dać dodatkowy zastrzyk. Trudno, ale na święta i bezpieczne dopłynięcie to sytuacji gdzie już nie będę liczył każdej złotówki to teraz bezcenna sprawa!

 

Do końca roku raczej spokój już mam w sprawach życiowych, powoli mam nadzieję w głowie też się wszystko układa. Najważniejsze, że cały czas bezpiecznie trzymam się z daleka od grania, i że coraz bliżej do bardziej komfortowego budżetu miesięcznego. Przed ten pozostały czas jeden kredyt spłacę z większą ratą i już co miesiąc będę miał większą elastyczność.

 

Ale to też bardzo istotny moment, jeśli chodzi o problemy z uzależnieniem!

 

Cały czas na to się przygotowuję, aby przypadkiem znów nie wrócić w momencie gdy na koncie będę miał więcej środków. Na pierwsze pół roku po prostu planuję mieć niewielką poduszkę na jakieś nieoczekiwane naprawy, wydatki, itp. Całą resztę i tak będę nadpłacać agresywnie kolejne kredyty. W lutym też jak już spłacę ten większy z dużą ratą, który mnie tak obecnie dusi, to chcę policzyć to wszystko co zostało. Zaczynałem ten wątek to tak dokładnie tego nie zrobilem. Dużo osób na początku problemów źle to liczy, podaje liczby wynikające bardziej z kapitału, a nie z tego co do spłaty i chyba sam tak w strachu i amoku nienajlepiej to policzyłem. Oczywiście było i jest więcej. Te 200 koła to pewnie dopiero dobijać będę w lutym. No może już przekroczę barierę i będę "pod", gdzieś na 199 tysi?

 

(To, że z tego już sobie złośliwie żartuję to chyba dobry objaw?)

 

Pomyślności na końcówce roku!

Jak się rozwiązała ta sprawa z kobietą, że masz luz? Super się czyta Twoje wpisy, gratuluję trwania w abstynencji i konsekwentnego spłacania. Ile już do tej pory spłaciłeś, że zostało CI 200 tysięcy? Pomyślności!

Opublikowano

@UtraconeLatadzięki za dobre słowa.

 

Sprawa się nie rozwiązała, ale jest mało klarowna. Trudno mi powiedzieć, co z tego wyjdzie. Mamy ze sobą kontakt i spotykamy się co jakiś czas. Są okresy, że jesteśmy bliżej i wydawałoby się, że wszystko idzie w dobrym kierunku i są momenty, że się oddalamy od siebie. Teraz jest niestety ten drugi, a magia świąt jakoś nam się nie udziela. Natomiast co na plus - z upływem czasu jednak mam nadzieję, że ja wychodząc z długów będę się czuł coraz pewniej tak ogólnie jako człowiek. Od ostatniego mojego dna te pół roku temu to już wiem, że jest spora poprawa. Chociażby to że trenuję regularnie, więcej rozmawiam z ludźmi. Nie unikam kontaktu i w głowie też już nie jest jedna wielka pustka, bezsens i obojętność, tylko powoli pojawia się nadzieja i motywacja do walki i wyjścia z tego bagna.

 

Myślę, że około 30-40 tysięcy już spłaciłem. Tych kredytów trochę mam, robiłem wydłużenia kredytowania i wakacje na kilku aby obniżyć ratę, ale to zwiększyło mi całkowitą kwotę. Mam nadzieję, że już teraz tylko kierunek w stronę coraz mniejszego zadłużenia.

 

Opublikowano
16 godzin temu, interm napisał(a):

@UtraconeLatadzięki za dobre słowa.

 

Sprawa się nie rozwiązała, ale jest mało klarowna. Trudno mi powiedzieć, co z tego wyjdzie. Mamy ze sobą kontakt i spotykamy się co jakiś czas. Są okresy, że jesteśmy bliżej i wydawałoby się, że wszystko idzie w dobrym kierunku i są momenty, że się oddalamy od siebie. Teraz jest niestety ten drugi, a magia świąt jakoś nam się nie udziela. Natomiast co na plus - z upływem czasu jednak mam nadzieję, że ja wychodząc z długów będę się czuł coraz pewniej tak ogólnie jako człowiek. Od ostatniego mojego dna te pół roku temu to już wiem, że jest spora poprawa. Chociażby to że trenuję regularnie, więcej rozmawiam z ludźmi. Nie unikam kontaktu i w głowie też już nie jest jedna wielka pustka, bezsens i obojętność, tylko powoli pojawia się nadzieja i motywacja do walki i wyjścia z tego bagna.

 

Myślę, że około 30-40 tysięcy już spłaciłem. Tych kredytów trochę mam, robiłem wydłużenia kredytowania i wakacje na kilku aby obniżyć ratę, ale to zwiększyło mi całkowitą kwotę. Mam nadzieję, że już teraz tylko kierunek w stronę coraz mniejszego zadłużenia.

 

No to ładny wynik, masz fajne możliwości spłaty. Oby tak dalej, powodzenia!

Opublikowano

Cześć, jestem już tu 4 miesiące. Walczę codziennie, nadal bardzo długa droga przede mną. Zaraz święta i chciałbym się nimi cieszyć, a to chyba będę jedne z trudniejszych świąt dla mnie. Nie napiszę, że najgorsze bo kiedyś, gdy miałem kilka lat, to miałem święta "rodzinne" pełne kłótni, krzyków i płaczu. Teraz po prostu muszę sam siebie znosić wraz z całym workiem długów na plecach. Cholernie ciąży. Mam wrażenie, że jak jest szara codzienność, praca i rutyna to jakoś to łatwiej idzie niż w tym okresie świątecznej radości. Też tak macie?

 

Dużo tutaj się nauczyłem na forum, za wiele informacji, pomocy i życzliwości jestem bardzo wdzięczny wszystkim użytkownikom i to dobry moment by to wyrazić. Niestety ostatnio taka smutna refleksja mnie naszła, że bardzo dużo osób ma tego typu problemy, bardzo źle to wpływa na nasze zdrowie, myśli, życie. W pierwszych chwilach jak czytałem różne wątki na forum, to było to pewnego rodzaju "pocieszenie". "Nie tylko ja tak mam, ktoś inny ma nawet gorzej, komuś się udało wyjść z tego bagna"... A teraz coraz częściej mnie uderza to, jak kolejne wątki się pojawiają, jak dużo nas z długami, i wpadamy w to z różnych powodów. Do tego czasem pojawia się wątek, gdzie ktoś potrzebuje pomocy i jest w bardzo trudnej sytuacji, a potem po jakimś czasie ten wątek się urywa.

 

Od nowego roku liczyłem, że będę mieć nieco łatwiej jeśli chodzi o finanse. Ostatnie wydatki, święta i ogólnie zbyt optymistyczny plan budżetowy przeszacowały sytuację, poprawa będzie dopiero tak od lutego. I tak dobrze. Już nie mogę się doczekać. Będę musiał wtedy sporo jeszcze raz poprzeliczać, ale rata wszystkich moich kredytów powinna być w okolicy połowy mojego dochodu. A to już wydaje się dość bezpieczne miejsce jeśli chodzi o budżet. Cały czas niestety obawiam się ryzyka jakie się z tym niesie, że jak zacznę powoli mieć środki odłożone na koncie, to w chwili słabości narażone są one na przegraną. Dlatego przynajmniej do wakacji, nie będzie to jakaś grubsza poduszka. Po prostu nadal będę ładował większość w nadpłacanie. Wezmę sobie kolejny kredyt na cel do spłacenia i tyle. Jako poduszeczka zostanie tyle, co potrzebne na awarię, naprawę, nagły zakup obuwia czy inne tego typu nieoczekiwane wydarzenie.

 

Na koniec może komuś się przyda mały zestaw pomysłów, sposobów i strategii na radzenie sobie. To takie moje luźne przemyślenia. Każdy też jest inny, czego innego potrzebuje, ma inne doświadczenia, problemy i inną psychikę. Po prostu może coś zadziała Tobie i jak podpowiedź okaże się dobra, to ja się ucieszę, a Ty skorzystasz.

 

1. Jak Twoje długi biorą się z hazardu to absolutnie najpierw trzeba zadbać o to, aby do tego nie wrócić! To prawie każdy tutaj powtarza. W pełni się z tym zgadzam. Miałem bolesny powrót i chyba długo jeszcze będzie mnie to bolało, że gdybym na początku tego roku nie zaczął znów odwalać tej głupoty, to już zamykałbym ostatnie kredyty. Niestety dla mnie to nadal główny punkt, z którym cały czas będę się mierzył.

 

2. Jak dopiero zaczynasz to koniecznie trzeba ustabilizować sytuację finansową tak, aby przeżyć od wypłaty do wypłaty. Raty bankowe najważniejsze i płacić. Resztę możliwie przeciągnąć i powoli spłacać. Nie brać nowych kredytów, nie refinansować. Poradnik na forum tu jest najlepszym zbiorem rad do tego zagadnienia. Wydaje się to tak, że każdy jest jakaś proporcja w tym ile długów możemy narobić, a ile zarabiamy. Sprytniejsi pewnie potrafią więcej nabrać, Ci mniej sprytni zrobią na swoje szczęście mniejszy dołek. Chociaż już tu w kilku wątkach zdziwiłem się, jak osoby o mniejszych przychodach, potrafiły skończyć z dużo większymi pożyczkami niż ja gdy widziałem pierwsze odmowy dla dalszych kredytów.

 

3. Na pewno świetnym pomysłem jest zwiększyć dochody. Ja tutaj niestety na tą chwilę nie daje rady psychicznie i fizycznie aby to ogarnąć. Nie wykluczam, że jest tu dla mnie pole do poprawy. Udało mi się ostatnio małe zlecenie wykonać, ale to była tylko jednorazowa okazja. Gdybym miał możliwość takie coś robić co miesiąc to teraz brałbym bez dłuższej chwili zastanawiania się. Więc może powinienem zacząć się wkrótce lepiej rozglądać. Niestety, przez te pół roku odkąd znów do dna dobiłem, to przyznam że psychicznie nie miałem nawet woli i mocy aby coś wykazać się tu inicjatywą. Może po nowym roku będzie lepiej.

 

4. Trzeba żyć. Tutaj ostatnio bardzo aktywnie nad tym walczę i pracuję. Chciałbym nie tracić tego czasu gdy jestem dłużnikiem, tylko pracując i wegetując aby w końcu pospłacać długi. Chciałbym aby kolejne 2-3 lata były czymś więcej niż tylko depresyjną orką i wygrzebywaniem się z tego bagna. Miałem kilka lepszych momentów w ostatnim pół roku, ale to było bardzo mało. Jeden, może dwa uśmiechy. Krótka beztroska chwila, która szybko umknęła. Moja sytuacja osobista nie jest najlepsza, ale to temat na osobny wpis. Inne życiowe sprawy też mi się nijak układają, a moja motywacja, aby było coś lepiej nadal jest denna.

Przez dotychczasowy okres starałem się znajdować sobie tanie lub wręcz darmowe przyjemności. Jest tego trochę i na tym się skupiałem. Spacer, muzyka, darmowe wydarzenia na mieście. Ale najczęściej nadal czuję się jakbym oglądał film zza kratek.

 

5. Absolutnym mistrzostwem jeśli chodzi o lecznicze działanie dla ciała i duszy u mnie jest siłownia. I od momentu jak wróciłem, to są najlepsze moje chwile. Polecam znaleźć odpowiednią dla siebie aktywność fizyczną i zafiksować się chociaż na tym. Nawet tak niezdrowo, obsesyjnie do tego podejść. Wtedy potrafią się inne bóle, cierpienia i zmartwienia przenieść na drugi plan. Ja mam karnet z pracy, więc koszt tego jest dla mnie praktycznie zerowy. Ale są inne formy sportu też bardzo tanie lub darmowe. Poszukajcie.

 

6. Zdrowie. To też obszar który na początku miałem bardzo zaniedbany. Po prostu wszystko jedno mi było. Miałem gdzieś zdrowie, przyjemności, przyszłość. Powoli jakaś nadzieja i chęć życia wraca i warto o to zadbać. Jest to dobra okazja zwłaszcza by skupić się na tanim i zdrowym odżywianiu. Alkohol nigdy nie był moim problemem, ale odkąd znów się mocno zadłużyłem, to teraz niemal kompletnie wyeliminowałem. Odpuściłem też drogie jedzenie i niezdrowe jedzenie. Poza sportem można jeszcze kilka innych zdrowych i tanich nawyków sobie wprowadzić indywidualnie, kto co potrzebuje.

 

7. Ostatni numerek na dziś. W internecie, w ksiązkach, w tv można znaleźć historie, biografie, wywiady z różnymi ciekawymi osobami. Wiele z nich ma naprawdę trudne doświadczenia z życia o których opowiada. Byli żołnierze z bliskiego wschodu, uchodźcy z krajów reżimowych, ludzie prześladowani, talenty które wyszły z ubóstwa i zbudowały korporacje - imperia, geniusze, inżynierowie, naukowcy, komputerowcy, sportowcy, osoby z niepełnosprawnościami, artyści, nałogowcy. Nie chcę nikogo konkretnego sugerować. Poszukajcie pod kątem własnych zainteresowań. Są osoby, które jeszcze większe piekło przeszły niż nasze długi. Poradziły sobie, mają dobre sposoby na to. Są osoby co zaciskają zęby i przez każde trudny przechodzą jak taran, są takie co są bardzo wrażliwe i potrzebują dużo pomocy, ale pomimo bólu i cierpienia też dochodzą do sukcesu. Sam nie wiem, czy tylko słucham tego i wydaje mi się, że to coś mi pomaga. Czy jednak dodaje trochę siły i motywacji. Ale na pewno jest to lepsze niż leżenie i depresyjne patrzenie w sufit.

 

Do usłyszenia wkrótce,

Wesołych Świąt!

 

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

  • Weryfikacja tożsamości gościa
    Potwierdzenie e-mail

    Wyślemy jednorazowy link potwierdzający. Po zatwierdzeniu wróć do tego formularza.

    Potwierdzenie SMS

    Wyślij kod SMS na podany wyżej numer, następnie wpisz go i potwierdź.

    Przed publikacją musisz potwierdzić oba kanały.

Nowe wątki

Pomocne w oddłużaniu

Reklama
Portal Dłużnika. Długi? Pozew? Windykacja? Sprawdź, jak możemy Ci pomóc.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.