Znajdź zawartość
Wyświetlanie wyników dla tagów 'psychologiazadluzenia' .
-
JAK PSYCHICZNIE PORADZIĆ SOBIE Z DŁUGAMI przekraczającymi nasze siły?
ZadłużonyO opublikował(a) temat w Dla zadłużonych
Witam, jak większość tu zaglądających posiadam ogromne długi i co gorsze moje zarobki nie są wystarczające na ich spłacanie. Moja sytuacja w porównaniu z innymi nie jest jakaś wyjątkowa i nie z takiego względu zakładam nowy temat. Uważam jednak, że brakuje na forum dyskusji o radzeniu sobie z długami nie w sensie finansowym, a bardziej psychicznym... Zatem przykro mi jeśli ktoś wszedł tu z nadzieją na jakieś rozwiązanie jak pozbyć się swoich długów oraz proszę o nie umieszczanie złośliwych komentarzy, że taki temat nic nie wnosi i nie rozwiązuje żadnych problemów. Ale do rzeczy. Zastanawia mnie jak inni radzą sobie z funkcjonowaniem w tym żmudnym okresie życia... Od kilku lat nie potrafię normalnie funkcjonować. Mam wrażenie, że wszystko i wszyscy ludzie, którzy mnie otaczają, mijają, należą do jakiegoś innego świata, że wszystko postrzegają zupełnie inaczej. Już nie potrafię normalnie rozmawiać na takie różne zwyczajne tematy jak pogoda czy coś takiego... Zresztą nie mam na myśli samych błahostek. Mam wrażenie, że nawet jakbym np. kierując samochodem zahaczył w jakiś słup i rozwalił przód to nic by się nie stało... do takiego stopnia martwią mnie jakieś zaległe zobowiązania o wiele poważniejsze... Drażni mnie jak nie wiedząca o moich problemach rodzina rozmawia o jakimś "problemie" dotyczącym np. kilkuset złotych lub jakiejś zupełnie błahej rzeczy. Czuję się jakbym miał taki długi urlop od całego życia i spędzał go w jakimś piekle. Do tego dochodzi gdybanie o tym wszystkim co mija, co już nie wróci, co mogło się wydarzyć i jakby było jakbym nie wplątał się w te wszystkie problemy. Z tym poradziłbym sobie najłatwiej, gdybym był sam, bo co z tego, że mógłbym mieć coś materialnego gdyby nie wcześniejsze postępowanie skoro obecnie największym marzeniem jest znowu móc cieszyć się zwyczajnymi rzeczami, przyrodą... No ale jak pomyślę ile mógłbym uczynić dla najbliższych za te pieniądze i jak spokojnie wyglądałoby życie mojej rodziny... Drżę na dźwięk telefonu lub dzwonka do drzwi... Unikam odbierania telefonu tracąc potencjalnych klientów... To jest takie silne... jak jakaś fobia. Nie potrafię myśleć i niczym innym, skupić się, rozluźnić, zrelaksować. Mam uczucie jakby moją głowę wciąż ściskało jakieś imadło. Nie pamiętam już jak to jest wyspać się i obudzić się wypoczętym... Czy tak musi być? Czy musi tak być do czasu pozbycia się długów czy może macie jakieś sposoby na to aby już w drodze do lepszej jakości życia jakoś ulżyć sobie? Mam niecałe 30 lat i wrażenie, że zanim poczuję się finansowo znów stabilny mogę być u schyłku życia... Więc muszę coś wymyślić, bo zwariuję... Bo jak tak logicznie sobie pomyślę to niektóre z moich problemów istniejących np. 3 lata temu dzisiaj nie istnieją. Są jakieś nowe, ale to nie zmienia faktu, że jakieś rozwiązałem - a przecież przysparzały wszystkich tych samych trosk co te dzisiejsze. Kilkadziesiąt przysparzających palpitacji serca telefonów w sprawie, której dzisiaj nie ma... I czy warto było tak reagować? Próbuję nastawić się, że o dzisiejszych problemach też kiedyś będę mógł tak powiedzieć dlatego wszelkie monity itp. powinny spływać po mnie... Chcę się obudzić i dostrzec piękno życia, zwyczajnych rzeczy, spaceru z psem, do lasu... Czasami zastanawiam się czy wypruwać flaki i spłacać jak najwięcej, nie mając czasem co jeść, chodząc wiele kilometrów kiedy auto przestaje jechać z powodu braku paliwa itp... (co i tak nie wystarcza i opóźnienia są coraz większe) Czy na jakiś czas rzucić to wszystko i jak najwięcej zarobić na czarno, żeby nikt mi tego nie zabrał i dopiero poukładawszy sobie jakoś wszystko zacząć spłacać, wtedy już pewnie komorników... Nie wiem już co robić... Czy ktoś miał podobne myśli do którychkolwiek, o których wspomniałem w tej wiadomości?- 12 768 odpowiedzi
-
5
-
- jak-wyjsc-z-dlugow
- petla-dlugow
-
(i 18 więcej)
Oznaczone tagami:
- jak-wyjsc-z-dlugow
- petla-dlugow
- petla-kredytowa
- psychologia
- zadluzenie
- wsparciepsychologiczne
- psychologiadlugow
- radzeniesobiezadluzeniem
- zdrowiepsychiczne
- psychologiazadluzenia
- radzeniesobiedzlugami
- wsparciepsychiczne
- zarzadzaniedlugami
- zarzadzaniedlugiem
- oddluzanie
- zarzadzaniefinansami
- psychologia-dlugu
- zarzadzanie-finansami
- oddluzenie
- zdrowie-psychiczne
-
Hej, od jakiegoś czasu jestem na forum i dużo czytam.. Chciałam się dowiedzieć jak sobie psychicznie radzicie z tymi długami ? Bo ja jestem na skraju wytrzymałości.. Nie wiem co mam robić, nie mogę jeść, nie mogę spać, wszystko mnie przerasta... A mianowicie zacznę od tego , że jak większość z Was wpadłam w spirale długów i nie wiem co mam dalej robić.. Długów jest na 80 tys. Z czego 30 tys. Chwilówki a reszta na raty.. Niestety u mnie w firmie była redukcja i wybrali mnie do zwolnienia.. Zostałam bez pracy, bez pieniędzy na spłatę.. Do tej pory spłacałam wszystko w terminie bez żadnych zaległości ale przez tą redukcję wszędzie mam teraz zaległości.. Powiedziałam o wszystkim swojej rodzinie (i chyba to był błąd) bo się ode mnie odwrócili... Nie mam nikogo zeby pożyczyć na splate chociażby na te nieszczęsne chwilowki..
-
Dzień dobry, Jak w temacie. Czy są tu partnerzy dłużników? Mój partner od około 12 lat żyje w długach. Chwilówki, pożyczki prywatne. Raz udało mu się z tego wyjść i zaraz znów ta sama historia. Jestem jedynym odpowiedzialny człowiekiem za utrzymanie rodziny od wielu, wielu lat. Zarabiam dość dobrze, ale też nie tak, żeby czuć komfort i np. odkładać pieniądze lub nadpłacać kredyt hipoteczny. Nie ma mowy o psychologu. Czytam forum i próbuje znaleźć jakąś podpowiedź. Bo chyba już dość powoli.
- 9 odpowiedzi
-
- dlugi
- zadluzenie
- (i 5 więcej)
-
Witam. Jestem tutaj nowy chociaż zacząłem czytać forum od tyg bo już sobie psychicznie nie radzę. Mam opóźnienia w spłacie Kuki 4000zl , vivus 5000zl, Avafin 3400 zł i oros 3400zl. Opóźnienie trwa miesiąc tylko Avafin jest 9 dni. Co mam zrobić? Jestem załamany i nie śpię po nocach. Nie mogę jeść i mam lęki jak tylko wibruje telefon.
-
Cześć, jak większość z was pewnie tutaj mam ten sam problem. Wpadłem w spiralę zadłużenia i nie wiem jak z niej wyjść. Bardzo się boje windykacji i spraw w sądzie, a co najgorsze jestem z tym sam i czasami się zastanawiam czy nie łatwiej by było to po prostu wszystko na zawsze zostawić, aczkolwiek to droga donikąd bo mam dla kogo żyć, ale z drugiej strony jestem wykończony tymi e-mailami, smsami, połączeniami i tym ciężkim plecakiem, który muszę codziennie nosić. Może tu ktoś mi pomoże się z tym uporać, bo samemu no już nie daje rady. Jestem chodzącym wrakiem człowieka wewnątrz, bo na zewnątrz nie daje sobie tego po sobie poznać..
-
Witam, od niedawna czytam forum, w wielu sytuacjach mi pomaga, a dzisiaj chciałabym prosić o kilka rad.. mam zobowiązania ratalne, w PKO BP miesięcznie 1500zl. do tego duzo chwilówek vivus - 3100 do 02.06 finbo - 5200 do 26.05 kuki - 2500 do 15.07 pozyczkaplus - 1700 do 28.06 extraportfel - 1200 do 14.07 viasms - 400 do 28.06 feniko - 500 do 01.07 miloan - 900 do 20.07 Miesięcznie myśle że moge przeznaczyć jakos 1000-1500max na chwilowki. Myslalam żeby teraz 10.07 spłacić viasms i feniko, będę miała z głowy dwa parabanki. Potem w kolejny miesiącu pp? Albo extra? Bo liczę ze finbo i kuli mnie sprzedadzą do alektum, czy to jednak zły pomysł? Vivus chciałam zostawić na koniec, ale grozi już sądem, mówią że za pare dni leci pozew. Mówią poważnie? Wplacalam małe kwoty do Vivus i Finbo, po 100-200 tygodniowo. To ma jakiś wpływ na moją sprawę czy raczej mają to gdzieś? Któryś z tych parabanków pozywa od razu? Czy raczej sprzedają dług? Jezeli chodzi o telefony, niszczą mnie psychicznie, przez nie mam ochotę się poddać i zadłużyć się jeszcze bardziej byle by nie dzwonili.. mam pytanie czy nie odbieranie żadnych tel nie pogorszy mojej sytuacji? Czy raczej nic to nie zmieni i nie przejmować się telefonami. jestem naprawdę na skraju wytrzymałości, ale tak bardzo chce z tego wyjść juz na zawsze.. rat mi zostało na niecały rok, to mnie pociesza. Teraz szukam pracy za granicą żeby pospłacać trochę więcej. Forum mi pomaga wierzyć że w koncu mi się uda
- 6 odpowiedzi
-
Bardzo prosze czy moze ktos z Was mi powiedzieć czy ma takie natrętne uczucie niepokoju, że jest się dłużnikiem? Nie mam na myśli osób które mają zaległe raty i pętle kredytową ale osoby ktore cos spłacają na bieżąco a po mimo to że mają na to środki i nikt ich nie ściga to odczuwają z tego powodu ogromny stres a i tak ciągle nie moga sie powstrzymac aby pożyczyć lub mieć przy sobie karte kredytowa i ja uzywac. Dziwny przypadek ze mnie, może go nieco opisze jak to z długami u mnie wygląda. Pomimo że wystarcza mi na spłaty to strasznie sie boje ze poślizgnie mi się noga i wpadnę w kłopoty takie jak niektorzy z Was, (trafiłem na to forum przypadkowo i śledzę je od dwóch miesięcy) po mimo to i tak pożyczam choć odczuwam z tego powodu duży lęk oraz stress czasami aż o ból głowy. Myslalem juz o leczeniu tego ale nie wydaje mi sie aby byla to choroba? Dlatego musze zapytac czy inni ludzie tez cos takiego odczuwają. Wiek: 37, singiel, zam. woj śląskie, praca jako analityk/it Dochod: 11.642/msc/netto stała um Dochód dodatkowy: 2970/msc netto (wynajem 2 mieszkań) Dochód dodatkowy: 750/netto nie stały ale czesto sie zdarza Kredyty: Citibank: Kredyt 47.800 rata: 1193zl (pozostalo 32) Citibank: Kredyt 40.000 rata: 913zl (pozostalo 30) Citibank Karta Kredytowa: 10.000 limit, uzywam (spłacam całkowicie co miesiąc) obecnie -2200 Citibank Limit w koncie: 6000 aktualnie 0.00 (nie używam) planuje go zamknąć do końca roku jest umowa. Santander Kredyt: 30.000 rata rata 1132zl (pozostalo 25) Santander Turbo Karta Kredytowa: 25000 limit (spłacam całkowicie co miesiąc) obecnie -720zl (używam sporadycznie kiedy tankuje mam zniżkę na paliwo) Santander Pajacyk Karta Kredytowa: 1000 zl limit (nie używam promocja na cash back się skończyła dalem 30 dni wypowiedzenia) Millennium Bank: Karta Kredytowa Gold: 50.000 limit , nie używam mam ja tylko dlatego że ma ubezpieczenie w podróży nic za nią nie płace i brak op. przewalutowania. Pozyczka prywatna (od przyjaciela) 40.000 pozostalo 22500.00 spłacam po 500,00 miesięcznie (45 rat pozostalo) ale splace wcześniej. Innych długów nie mam , oprócz stałych opłat: internetu, tel, karnetu z siłowni i czynszu za własne mieszkanie ok 1390 plus ubezpieczenie samochodowe 411,00zl, paliwo ok 700 Kredyty były dobrane na zakup kolejnego mieszkania za namowa rodzicow a reszta z oszczędności własnych troche mama pomogła a pożyczka od przyjaciela pomogła w zakupie samochodu 3 lata temu. Staram się odkładać ile mogę czasem jest to 4000 czasem nic zalezy czy jest lato i często wyjeżdżam lub ogólnie życie pochłania te pieniądze , dodatkowo dieta pudełkowa (nie mam czasu gotować). Pomimo że mój dorobek przewyższają kilkunastokrotnie sumę kredytów to odczuwam duży stres i napięcie oraz jakas obsesje szybkiej ich splay choc nie jest to łatwe przy moim trybie życia i strasznie mi to ciąży często zaczynam żałować że dalem sie namowic na kolejny zakup mieszkania choć z drugiej strony była to dobra decyzja. Samo pożyczanie powoduje we mnie strach gdzie i tak to robię a potem sie zamartwiam aby jak najszybciej to spłacić. Dziwne to bardzo prosze nie hejtujcie mnie z tego powodu, nie wiem czy do końca to jest normalne.
