Skocz do zawartości

Znajdź zawartość

Wyświetlanie wyników dla tagów 'zdrowie-psychiczne' .

  • Wyszukaj za pomocą tagów

    Wpisz tagi, oddzielając je przecinkami.
  • Wyszukaj przy użyciu nazwy użytkownika

Typ zawartości


Forum

  • Pomoc w zakresie kredytów hipotecznych
    • Kredyty mieszkaniowe
    • Bezpieczny kredyt 2%
    • Hipoteczne kredyty konsolidacyjne i refinansowe
    • Kredyty hipoteczne
  • Pomoc w zakresie różnych kredytów bankowych
    • Kredyty gotówkowe
    • Kredyty konsolidacyjne bez hipoteki
    • Kredyty samochodowe
    • Karty kredytowe
  • Pomoc w zakresie pożyczek pozabankowych
  • Pomoc zadłużonym
    • Dla zadłużonych
    • Windykacja, sąd, komornik
    • Chwilówki, pozabankowe
    • Pożyczki prywatne
  • Pomoc w zakresie produktów kredytowych dla firm
    • Kredyty dla firm
    • Leasing
    • Faktoring
  • Pomoc w zakresie pozostałych produktów finansowych
    • Konta bankowe
    • Forum inwestycyjne
    • Ubezpieczenia
  • Ogólna pomoc kredytowa
    • Dyskusje ogólne
    • Forum prawne
    • BIK i BIG
  • Inne
    • Kredyty - reklama i ogłoszenia
    • Hydepark
    • Administrator

Blogi

  • Meritum's Blog
  • lukaszb's Blog
  • Ekspert_Kredytowy's Blog
  • Włodek 13's Blog
  • Maciek86's Blog
  • PFCG_Bydgoszcz's Blog
  • piotr m's Blog
  • kozerus's Blog
  • tezariusz's Blog
  • KFP_Bartek's Blog
  • antywindyka1's Blog
  • Bożena Myszczyszyn - kredyty hipoteczne
  • Finish's Blog
  • nie lubiani
  • Pierwsze kroki
  • swiety's Blog

Kategorie

  • Koszty okołokredytowe
  • Kredyt w euro
  • Okres kredytowania
  • Oprocentowanie
  • Opłaty i prowizje
  • Porównanie
  • Potrzebne dokumenty
  • Refinansowanie
  • Kredyt krok po kroku
  • Ubezpieczenia
  • Wcześniejsza spłata
  • Zabezpieczenie kredytu
  • Zakup nieruchomości
  • Kredyt we frankach
  • Zawieszenie spłaty
  • Zdolność kredytowa
  • Ranking
  • Rekomendacje KNF
  • Kredyt z dopłatami
  • Hipoteka
  • Mieszkanie dla Młodych
  • Kalkulatory
  • BIK

Szukaj wyników w...

Znajdź wyniki, które zawierają...


Data utworzenia

  • Od tej daty

    Do tej daty


Ostatnia aktualizacja

  • Od tej daty

    Do tej daty


Filtruj po ilości...

Znaleziono 7 wyników

  1. Witam, jak większość tu zaglądających posiadam ogromne długi i co gorsze moje zarobki nie są wystarczające na ich spłacanie. Moja sytuacja w porównaniu z innymi nie jest jakaś wyjątkowa i nie z takiego względu zakładam nowy temat. Uważam jednak, że brakuje na forum dyskusji o radzeniu sobie z długami nie w sensie finansowym, a bardziej psychicznym... Zatem przykro mi jeśli ktoś wszedł tu z nadzieją na jakieś rozwiązanie jak pozbyć się swoich długów oraz proszę o nie umieszczanie złośliwych komentarzy, że taki temat nic nie wnosi i nie rozwiązuje żadnych problemów. Ale do rzeczy. Zastanawia mnie jak inni radzą sobie z funkcjonowaniem w tym żmudnym okresie życia... Od kilku lat nie potrafię normalnie funkcjonować. Mam wrażenie, że wszystko i wszyscy ludzie, którzy mnie otaczają, mijają, należą do jakiegoś innego świata, że wszystko postrzegają zupełnie inaczej. Już nie potrafię normalnie rozmawiać na takie różne zwyczajne tematy jak pogoda czy coś takiego... Zresztą nie mam na myśli samych błahostek. Mam wrażenie, że nawet jakbym np. kierując samochodem zahaczył w jakiś słup i rozwalił przód to nic by się nie stało... do takiego stopnia martwią mnie jakieś zaległe zobowiązania o wiele poważniejsze... Drażni mnie jak nie wiedząca o moich problemach rodzina rozmawia o jakimś "problemie" dotyczącym np. kilkuset złotych lub jakiejś zupełnie błahej rzeczy. Czuję się jakbym miał taki długi urlop od całego życia i spędzał go w jakimś piekle. Do tego dochodzi gdybanie o tym wszystkim co mija, co już nie wróci, co mogło się wydarzyć i jakby było jakbym nie wplątał się w te wszystkie problemy. Z tym poradziłbym sobie najłatwiej, gdybym był sam, bo co z tego, że mógłbym mieć coś materialnego gdyby nie wcześniejsze postępowanie skoro obecnie największym marzeniem jest znowu móc cieszyć się zwyczajnymi rzeczami, przyrodą... No ale jak pomyślę ile mógłbym uczynić dla najbliższych za te pieniądze i jak spokojnie wyglądałoby życie mojej rodziny... Drżę na dźwięk telefonu lub dzwonka do drzwi... Unikam odbierania telefonu tracąc potencjalnych klientów... To jest takie silne... jak jakaś fobia. Nie potrafię myśleć i niczym innym, skupić się, rozluźnić, zrelaksować. Mam uczucie jakby moją głowę wciąż ściskało jakieś imadło. Nie pamiętam już jak to jest wyspać się i obudzić się wypoczętym... Czy tak musi być? Czy musi tak być do czasu pozbycia się długów czy może macie jakieś sposoby na to aby już w drodze do lepszej jakości życia jakoś ulżyć sobie? Mam niecałe 30 lat i wrażenie, że zanim poczuję się finansowo znów stabilny mogę być u schyłku życia... Więc muszę coś wymyślić, bo zwariuję... Bo jak tak logicznie sobie pomyślę to niektóre z moich problemów istniejących np. 3 lata temu dzisiaj nie istnieją. Są jakieś nowe, ale to nie zmienia faktu, że jakieś rozwiązałem - a przecież przysparzały wszystkich tych samych trosk co te dzisiejsze. Kilkadziesiąt przysparzających palpitacji serca telefonów w sprawie, której dzisiaj nie ma... I czy warto było tak reagować? Próbuję nastawić się, że o dzisiejszych problemach też kiedyś będę mógł tak powiedzieć dlatego wszelkie monity itp. powinny spływać po mnie... Chcę się obudzić i dostrzec piękno życia, zwyczajnych rzeczy, spaceru z psem, do lasu... Czasami zastanawiam się czy wypruwać flaki i spłacać jak najwięcej, nie mając czasem co jeść, chodząc wiele kilometrów kiedy auto przestaje jechać z powodu braku paliwa itp... (co i tak nie wystarcza i opóźnienia są coraz większe) Czy na jakiś czas rzucić to wszystko i jak najwięcej zarobić na czarno, żeby nikt mi tego nie zabrał i dopiero poukładawszy sobie jakoś wszystko zacząć spłacać, wtedy już pewnie komorników... Nie wiem już co robić... Czy ktoś miał podobne myśli do którychkolwiek, o których wspomniałem w tej wiadomości?
  2. Czesc. Nie radze sobie juz psychicznie z dlugami ktore zaciagnelam dla siebie i mojego chlopaka. Mam jednego komornika na koncie na kwotę 16 tys, alektum 13 tys. dostało nakaz do komornika, alektum 12 tys dostało nakaz do komornika, alektum jeszcze nie ma prawomocnosci na 6 tys, jestem za granicą moj chlopak ze mna zerwal, nie wytrzymam z nim dłużej pod jednym dachem..nie wiem co mam robic..nie daje sobie juz rady..prosze niech ktos mi pomoże..
  3. Będzie długo. Chciałabym Wam opowiedzieć historię o tym, że czasami można stracić wszystko i stanąć na progu bezdomności nawet jeśli staracie się robić wszystko, by zatrzymać złą passę. Od kilku lat wyjeżdżam do pracy zagranicą mimo iż jest to raczej poniżej tego, co chciałabym robić. Jednak...Szybka spora gotówka i możliwość powrotu na te kilka miesięcy, kiedy masz dużo forsy i możesz cały czas odpoczywać. Mam na myśli, móc leżeć i nie widziec nikogo. Tak właśnie ukształtował się mój życiorys. Dawanie z siebie 150% a potem spanie po 3 miesiące. Od wielu lat leczę się psychiatrycznie i przez lata bagatelizowałam to, jak zle realnie ze mną jest, że jedynie unoszę się nad powierzchnią, dryfują, czasami podejmuję decyzję, wyjeżdżam i robię wszystko, co mi każą, tylko by potem leżec, spać i totalnie się odłączyć. Ok, postaram się do sedna. Pod koniec 2023 roku wróciłam z pracy i te miesiące na miejscu zaczęły mi się nieco przedłużać, jednak nie na tyle, by było jeszcze tak bardzo zle finansowo. Pożyczyłam coś od kumpla i wiedziałam, że zaraz jak wrócę do pracy, to mu oddam. W marcu 2024 mój organizm przy zwiększeniu dawki leku nagle przestał go tolerować. Właściwie na początku nie zdawałam sobie sprawy z tego, że to o leki chodzi. Leżałam w łóżku 2 tygodnie ze splątaniem, przeczulicą, bólem jelit, światłowstrętem i dziwnym wrażeniem spowolnienia czasu oraz problemami z pamięcią. To było piekło. Spałam i nawet nie wiedziałam, co się ze mną dzieje. Wynajmuję pokój ze współlokatorkami a moja rodzina raczej za mną nie przepada (mieszkamy od siebie 250km) więc nikt za bardzo nie zauważył, że coś się ze mną dzieje. Nie wychodziłam z łóżka, nie jadłam nic. W ogóle nie ogarniałam rzeczywistości a zarazem przez to, że jestem osobą wysoce maskującą się, wydawałam resztki energii na to, by nie było tego po mnie aż tak widać. Wydaje mi się, że bardzo bałam się wtedy tego, że trafię do psychiatryka. Nie będe tutaj rozwijać tego wątku, jednak ten strach ma u mnie mocne podłoże. Wtedy w marcu zamdlałam w mieszkaniu, trafiłam na neurologie ponieważ miałam już totalnie odjechane objawy włącznie z drętwieniem twarzy. To był traumatyczny pobyt w szpitalu. Totalnie. Czułam, że jestem totalnie sama. Sama, sama, sama. Jedna ze współlokatorek przywiozła mi rzeczy do szpitala. Leżałam tam i spałam czując, że nie mam żadnych zasobów, że jestem jak dziecko, któro próbuje poprosić, by ktoś się nim zajął jednoczesnie widząc, że leży w samym apogeum chjowizny systemu. Zostałam wtedy wypisana ze zmianami demielinizacyjnymi, lekkimi problemami kardiologicznymi, zwyrodnieniem kręgosłupa i depresją w rozpoznaniu. Nie wiedziałam, co dalej. Przy zejściu z leków okazało się, że objawy splątania i pozostałe schodzą, jednak na miejsce tego wstępuje ogromna mgła i depresja. Liczne podejścia do różnych leków, które również zaczęły mi bardziej szkodzić niż pomagać. Większość leków odpadła przez podobną reakcję alergiczną. To był początek tej ch*jni. Zaczęłam zadłużać się najpierw w swoich bankach na tyle, na ile się dało. Potem weszłam w parabanki. I miesiące, których praktycznie nie pamiętam. Większość 2024 po prostu przespałam, wegetowałam, ogrom czasu miałam totalną mgłę umysłową i jedyne co potrafiłam zrobić, to leżeć i oglądać serial. W pewnym momencie przestało mi jakoś wyjątkowo zależeć, by z tego wyjść. Pieniądze zapożyczone szły na życie, czynsz, żarcie i lekarzy, którzy mieli mi pomóc. W międzyczasie stwierdzili mi kilka przypadłości, które wyjaśniły kwestie wielu objawów, oraz mgły, spania po nawet 16 h dziennie ale nie są to przypadłości na tyle poważne i na tyle leczalne, by ktokolwiek był w stanie mi ot tak pomóc. Zapomniałam o jednej bardzo ważnej kwestii, wtedy, w marcu zadzwoniłam do swojej rodzicielki i rozryczałam się totalnie. To był błąd. Czułam jednak, że jeśli ktoś mi z rodziny nie pomoże, to będzie zle. Czułam, że nie podejmuję do końca racjonalnych decyzji. Poprosiłam ją o wsparcie finansowe (wiem, że jest to dla niej możliwe) w kwestii leczenia i sprawdzenia, co się ze mną dzieje. Wtedy usłyszałam, że nie ma sensu wydawać pieniędzy na lekarzy i żebym przygotowała się do życia jako niepełnosprawna, ogarniała sobie sprawy. Powiedziała to obrzydliwie chłodnym tonem, którego nigdy w życiu nie zapomnę. Nigdy. Na dzień dzisiejszy mam dług łącznie ponad 40 tysięcy złotych, nie mam pracy, nie mam zdrowia, mam cięzką depresję i każdego dnia myślę o tym, czy nie lepiej byłoby, gdyby zamknęli mnie w więzieniu. Nie musiałabym przynajmniej bać się cały czas o to, jak się utrzymać. To, co jest dla mnie w tym calym doświdczeniu najbardziej traumatyczne, to bezsilność. Nie potrafię po prostu wstać i zacząć działać jak kiedyś. Moje ciało odmawia mi posłuszeństwa. Czuję się jak wiezień. Cały czas rozmyślam o tym, co by było, gdyby owa reakcja alergiczna na leki nie wystąpiła i gdybym po prostu żyła tak, jak dawniej. Wiem, że wróciłabym wtedy do pracy i życie toczyłoby się względnie pozytywnym torem. Nie leżałabym teraz o 3 w nocy na łóżku myśląc o tym, że nie wiem...Nie wiem co zrobić. Jaki krok podjąć ? W takiej sytuacji ludzie znajdują mobilizację, wstają, pracują, ustawiają wszystko do pionu. Tymczasem ja mam problem z tym, by wstać rano i kojarzyć rzeczy na poziomie normalnego człowieka. Czasami boję się, że zrobię sobie lub komuś krzywdę przez swoje schorzenia, które realnie odbierają część funkcji poznawczych. Zostałam z tym wszystkim sama i wiem, że jeśli nie zdarzy się jakiś cud, to za pewne będę musiała pójść mieszkać do jakiegoś przytułku czy coś. Doszłam do ściany i niedługo nie będę miała za co żyć. Przeraża mnie to, że jeśli przestanę spłacać parabanki (robię to oczywiście kolejnymi zapożyczeniami) to przyjdą tutaj, gdzie mieszkam i w miejsce zameldowania gdzie jest moja rodzina. Przez lata funkcjonowałam jako niezależna jednostka, dawałam sobie jakoś radę i mam poczucie ogromnego wstydu, że do tego dojdzie, że dowiedzą się,że jestem na dnie. Z drugiej strony czuję, że jesto to totalnie nieadekwatne, że przecież zachorowałam a oni mnie porzucili jako rodzina i to, że mam problemy finansowe nie powinno być dla nich jakimś szokiem. Totalnie dwie emocje. Jakbym bała się ich reakcji a z drugiej strony chciała pokazać im, że serio brak reakcji wobec osoby, która jest Twoim dzieciem/siotrą/bratem może doprowadzić do tego, że ta osoba po prostu realnie zginie w rzeczywistości. Tak totalnie realnie. Pożyczki w parabankach brałam składając fałszywe oświadczenie o swoim zatrudnieniu i dochodach. Chciałabym Was zapytać, czy wiecie, co może mi grozić ? Czy będą dzwonić do pracodawcy ?
  4. Pytanie do Was, jak spłata zobowiązań skończyła się u Was zdrowotnie? Ja po kilku latach naprawdę ciężkiej walki i pracy ponad siły pozbyłem się 95% (5% to sobie tak dla funu zostawiłem). Ogólnie czuję ulgę, nawet ostatnio wziąłem 2 sprzęty na raty, oczywiście dokładnie analizując możliwości spłaty (RRSO 0%). Czuję się obkupiony także nic więcej absolutnie nie nabywam. Zdrowotnie to powiem tak, żyję, tylko ciągle (mimo leków i psychiatry) towarzyszy mi albo smutek, albo wściekłość, albo takie jakby wypalenie psychiczne. Fizycznie jako tako się trzymam, ale w głowie jest bardzo średnio. Niewiele rzeczy mnie cieszy, czasem jakiś serial obejrzę to na kilka godzin zapominam o tym wszystkim. Nie wiem czy uda się wrócić do stanu sprzed długów. Chciałbym bo jeszcze mam dla kogo.
  5. Witam. Jestem tutaj nowy chociaż zacząłem czytać forum od tyg bo już sobie psychicznie nie radzę. Mam opóźnienia w spłacie Kuki 4000zl , vivus 5000zl, Avafin 3400 zł i oros 3400zl. Opóźnienie trwa miesiąc tylko Avafin jest 9 dni. Co mam zrobić? Jestem załamany i nie śpię po nocach. Nie mogę jeść i mam lęki jak tylko wibruje telefon.
  6. Cześć, jak większość z was pewnie tutaj mam ten sam problem. Wpadłem w spiralę zadłużenia i nie wiem jak z niej wyjść. Bardzo się boje windykacji i spraw w sądzie, a co najgorsze jestem z tym sam i czasami się zastanawiam czy nie łatwiej by było to po prostu wszystko na zawsze zostawić, aczkolwiek to droga donikąd bo mam dla kogo żyć, ale z drugiej strony jestem wykończony tymi e-mailami, smsami, połączeniami i tym ciężkim plecakiem, który muszę codziennie nosić. Może tu ktoś mi pomoże się z tym uporać, bo samemu no już nie daje rady. Jestem chodzącym wrakiem człowieka wewnątrz, bo na zewnątrz nie daje sobie tego po sobie poznać..
  7. zalamanyyy

    Proszę o pomoc, ratunku...

    Witam, proszę o pomoc. Zgłosiłem upadłość, bo nabrałem chwilowej na hazard... A teraz po roku upadłości, pewna chwilowka udzieliła mi pożyczki na 10tys zł i znów wpadłem w bagno przez moja głupotę i problemy z hazardem. Proszę o pomoc, wręcz błagam co mam zrobić, żeby jakoś to zacząć odkręcić. Boję się przyznać bliskim, na dodatek lecze się psychiatryczne i jedyne co w tym momencie przychodzi do głowy, to njglupszy pomysł jakim jest samobójstwo. Proszę dajcie jakieś nakierowanie co mogę zrobić. Wiem, że jestem głupi i to jest tylko moje wina, ale nie wiem już co mam że sobą począć w takiej sytuacji.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.